Tytuł: W cieniu
Autor: Diane Chamberlain
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 400Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Mara podczas narodzin dziecka dostaje wylewu, który powoduje nieodwracalne zmiany w jej mózgu. Jej przyjaciółka Joelle zwraca się o wsparcie do Liama - swojego kolegi z pracy a zarazem męża Mary. Ich przyjaźń powoli przeradza się w coś więcej, co wymyka się spod ich kontroli. Przepełnieni poczuciem winy Joelle i Liam oddalają się od siebie i zaczynają unikać. Tymczasem Joelle nie poddaje się i za wszelką cenę chce pomóc swojej przyjaciółce, posuwając się nawet do irracjonalnych rozwiązań. Jej poszukiwania doprowadzają ją do sławnej uzdrowicielki, która jak się okazuje przed laty uratowała życie samej Joelle. Czy będzie także w stanie pomóc Marze?
Na przemian z rozterkami Joelle odnośnie uczuć do Liama i poczuciem winy wobec Mary a niepewnością wobec przyszłości mamy również od czynienia z historią Carlynn i jej bliźniaczki Lisbeth. Cofamy się do 1937 r., do czasów dzieciństwa sióstr, ich dorastania i dorosłych perypetii. Poznajemy historię wielkiego daru, którym została obdarzona Carlynn, by wreszcie przejść do czasów współczesnych i spotkania bliźniaczki z Joelle.
Muszę przyznać, że wątek bliźniaczek dużo bardziej mi się podobał. I o ile nie jestem za wplataniem do powieści elementów fantastycznych jak dar uzdrawiania Carlynn, tak same postaci z tamtych czasów, ich bohaterskie postawy, prawdziwe gentelmeństwo mężczyzn i siostrzana miłość ponad wszystko zdecydowanie bardziej zasługiwały na uznanie. I wątek ten zakończył się także bardzo ciekawym, nietypowym zaskoczeniem. Oczywiście nie zarzucam niczego Joelle, bo okazała się kobietą z wielkim sercem, stawiającą dobro innych ponad własne. Ale postawa Liama zdecydowanie działała mi na nerwy. Rozumiem, że znalazł się w niefortunnej sytuacji, w której nie ma za bardzo wyjścia. Ale mimo wszystko chowanie głowy w piasek i unikanie odpowiedzialności za swoje czyny, raczej nie zasługują na pochwałę.
Ponadto wątek Joelle i Liama był krótko mówiąc mocno rzewny i to w ujęciu negatywnym. A utrzymanie książki w ponurym, płaczliwym, bolesnym klimacie sytuacji bez wyjścia stawało się nieco nużące.
Książkę pomimo wszystko czytało się bardzo szybko i przyjemnie, a przeplatanie ze sobą dwóch odrębnych wątków zdecydowanie urozmaiciło akcję. Nie do końca odpowiadała mi fabuła, skupiająca się głównie na rozterkach miłosnych, których było za wiele. A odnośnie porównania do Picoult autorki w kreowaniu swojej twórczości rzeczywiście mają parę elementów stycznych, ale mimo wszystko to dwie odrębne pisarki i sama raczej nie porównałabym ich powieści ze sobą.
































