Autor: Jarek Szubrycht, Czesław Mozil
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 327
Pierwszy raz usłyszałam o Czesławie bodajże wtedy, gdy został jurorem w programie X Factor. Jąkanie się, kiepska składnia, błędy i nieumiejętność wysłowienia się z pewnością mnie do niego nie przekonały. Tym bardziej że w moim otoczeniu padały wówczas na niego wyłącznie słowa krytyki. Jednak jakaś siła sprawiła, że zaczęłam zagłębiać się w twórczość Czesława Mozila i powoli coraz bardziej go za nią podziwiać. Zaczęłam oczywiście od niegdyś hucznej "Maszynki do świerkania" i kliku innych piosenek z początkowych faz jego twórczości. Później zachwyciłam się magią w "Czesławie śpiewającym Miłosza". W międzyczasie poznałam piosenki z pierwotnego zespołu "Tesco Value". By wreszcie ostatecznie zachwycić się przesłaniami płynącymi z najnowszej płyty o emigrantach. Różnych muzyków słuchałam na przestrzeni lat, ale akurat Czesław Mozil jest tym, do którego po dziś dzień wracam i którym się zachwycam. Więc kiedy dowiedziałam się o tym, że wydaje biografię, nie mogłam jej nie przeczytać.
Czesław opowiada o swoim dzieciństwie, o emigracji do Danii, o rodzicach, przyjaciołach, szkołach, obozach, pierwszych pracach, dziewczynach, by następnie płynnie przejść do tematu studiów, pierwszego zespołu, początkowo nieudolnych koncertów, wyjazdów do Polski, kolejnych piosenek, płyt, tras koncertowych... Mimo że ma zaledwie 37 lat, jego dotychczasowe życie było barwne i działo się w nim naprawdę wiele ciekawego, o czym świadczy wydana niedawno biografia.
| Bilet z koncertu na którym byłam :) |
Historię Czesława spisał Jarek Szubrycht, który co ciekawe kiedyś zupełnie nie wierzył w sukces muzyka. I myślę, że to idealnie podsumowuje życie Czesława jako artysty. Na każdym kroku ludzie dawali mu znać, że poniesie porażkę, że za to i tamto zostanie zdeptany. Mówili mu, żeby sobie darował, by zmienił dany tytuł czy treść piosenki, bo się nie przyjmie. Jednak Czesław za każdym razem mówił stanowcze "nie" i dobrze na tym wychodził.
Biografia ta jest niezwykle pozytywna, pokazuje, że warto walczyć o marzenia i dążyć do własnego szczęścia, wbrew temu co mówią inni. I co najważniejsze już dawno nie czytałam książki, która dałaby mi takiego kopa do działania. Więc jeżeli nie możecie się za nic zabrać, wydaje wam się, że wciąż tkwicie w miejscu i nie macie większej chęci do działania, polecam przeczytać "Nie tak łatwo być Czesławem" - powrót motywacji gwarantowany!
| Autograf Czesława ;) |
Pod koniec książki Czesław opowiada o swoich spostrzeżeniach odnośnie Polaków, z którymi nie sposób byłoby mi się nie zgodzić, choć oczywiście część osób znów może uznać je jako prowokację. Mam wrażenie, że podobnie jak Czesław mam mocno luźne (czy też zapewne wg innych specyficzne) poczucie humoru, którego niestety wiele osób poprzez nie wiem czy brak dystansu czy czegoś innego, nie rozumie i krytykuje. Z drugiej strony Czesław wskazuje nasz kraj jako dość konserwatywny, w którym krytykuje się osoby próbujące "wyjść z pudełka". Jeszcze sama z jakieś 6 lat temu należałam do takich osób, szufladkujących innych i próbującym patrzeć na świat w systemie zero-jedynkowym. Dziś jestem bardziej otwarta i jeśli ktoś robi coś wbrew przyjętym konwenansom, nie krzywdząc jednak innych, a robiąc coś, co lubi i spełniając siebie, trzymam za niego kciuki.
"Nie tak łatwo być Czesławem" to książka, którą czyta się lekko i przyjemnie i z której można dowiedzieć się wielu ciekawych historii z życia muzyka, więc nawet jeśli szczególnie nie słuchacie Czesława, myślę, że lektura i tak będzie interesująca. Daje pozytywnego kopa i pokazuje, że o marzenia warto walczyć. Jeśli nie znacie twórczości Mozila, może po książce się do niej przekonacie, a jeśli już go znacie i lubicie - lektura obowiązkowa!



