Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2016

Szparagi z pieczonymi ziemniakami i jajkiem sadzonym

Dziś post z przepisem na lekkostrawny i niskokaloryczny obiad - szparagi, pieczone ziemniaki i jajko sadzone. Ostatnio dosłownie wszędzie widziałam szparagi. Tyle się na nie napatrzyłam, a w dodatku jako że nigdy ich nie jadłam, postanowiłam je w końcu zakupić i przyrządzić coś z ich udziałem.

Generalnie wyróżniamy trzy rodzaje szparagów - białe, zielone i (co dla wielu może być zaskoczeniem) fioletowe! Szparagi posiadają dużą zawartość witaminy C, cynku, wapnia a także przeciwutleniaczy, które przyczyniają się do spowolnienia starzenia się tkanek. Są zalecane dla osób odchudzających się ze względu na wysoką zawartość błonnika i równocześnie niską wartość energetyczną (10 pędów zawiera około 33 kcal).
Składniki:
- szparagi
- ziemniaki
- jajko
- jogurt naturalny
- ogórek (a właściwie tylko mała jego część)
- przyprawy
- oliwa z oliwek

Ziemniaki dokładnie myjemy (nie trzeba ich obierać), później kroimy. W im mniejsze kawałki, tym szybciej się upieką. Przyprawiamy (u mnie solą, pieprzem, papryką czerwoną), polewamy lekko oliwą z oliwek, mieszamy, wkładamy do piekarnika i pieczemy.
W międzyczasie bierzemy się za szparagi. Myjemy je, odcinamy im twarde końcówki, a następnie również skrapiamy oliwą i przyprawiamy.
Kiedy czas pieczenia ziemniaków wyniesie około pół godziny, do piekarnika dodajemy szparagi i pieczemy przez kolejne 20 minut (zarówno i ziemniaki i szparagi).
W ciągu tego czasu robimy sos. Na tarce ścieramy część ogórka i dodajemy do jogurtu (w jakich proporcjach to już zależy od waszych preferencji). Następnie oczywiście przyprawiamy.
Kiedy czas pieczenia powoli będzie dobiegał końca, smażymy jajko sadzone - jak, chyba każdy wie i potrafi zrobić ładniejsze, niż te na załączonym zdjęciu :D
A Wy jedliście kiedyś szparagi? Smakowały Wam?

czwartek, 23 lipca 2015

Makaron z warzywami

Hejka! Lato w pełni - upały, upały, upały! Zdążyliście już wypocząć na wakacjach czy może dopiero czeka Was jakiś wyjazd? Ja przedwczoraj wróciłam z krótkiego pobytu nad morzem. Akurat wtedy pogoda średnio dopasowała, więc nawet nie miałam okazji się wykąpać. Jednak przy tak doborowym towarzystwie, kto by się tam przejmował pogodą ;) Wróciłam w dobrym nastroju, a teraz schodzę nieco na ziemię.

Dzisiaj po prawie 3-miesięcznej przerwie post z cyklu kulinarnego. Przy obecnych upałach większość osób nie ma ochoty na ciężkostrawne obiady. Dziś sama też postawiłam na coś lekkiego i właściwie wegetariańskiego - makaron z warzywami. Prawdopodobnie wysokie temperatury jeszcze trochę nam potowarzyszą, więc może ktoś z Was zainspiruje się poniższym przepisem. Danie jest szybkie i proste w wykonaniu, więc nawet ktoś kto ma dwie lewe ręce do gotowania, nie będzie w stanie go zniszczyć :)

Składniki:
- makaron pełnoziarnisty świderki
- puszka pomidorów
- papryka
- 1/2 cebuli
- 1/2 cukinii
- 1/2 puszki groszku

Makaron gotować.
W międzyczasie na patelni (dużej!) rozgrzać oliwę z oliwek i zeszklić na niej pokrojoną cebulę.
Później dodać pokrojoną w kostkę paprykę oraz groszek. Smażyć przez kilka minut.
Po tym czasie dorzucić pomidory oraz pokrojoną w półplasterki cukinię. Dalej podsmażać.
Makaron odcedzić, a następnie przełożyć na patelnię z resztą warzyw.
Przyprawić, dosypać ulubionych ziół, wymieszać, a następnie pałaszować :)
I tyle!
Oczywiście podane warzywa jak i ich wielkości są umowne i można je w granicach rozsądku dowolnie modyfikować.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Ciasteczka z amarantusem

Dzień dobry! Dziś na początku trochę prywaty. Od dawien dawna chciałam pisać bloga tematycznego, ale zawsze miałam jeden, dosyć fundamentalny problem - nie wiedziałam na jakiej dziedzinie się skupić. Miałam już plan prowadzenia bloga modowego, kulinarnego, książkowego, o zdrowym trybie życia, rozwojowego... I nigdy głos serca nie podpowiedział mi, że coś będzie w 100% pasowało do mnie. W sumie podobnie mam w życiu "zawodowym". Mam świadomość, że powinnam mieć już w jakimś stopniu zarysowany szkic własnej przyszłości, by wiedzieć na czym się skupiać, co udoskonalać i do czego dążyć. Jednakże tak niestety nie jest. Co chwilę widzę siebie w innym zawodzie, co jest strasznie irytujące, ale nie o tym mowa.

Z wyżej wymienionego powodu moje poprzednie blogi można było sprowadzić do miana lifestylowych, aż do obecnego, który skupia się na tematyce książek. Z tym że od jakiegoś czasu ta wyłącznie jedna szufladka zaczęła mnie frustrować. To że nie mogę wyrazić swojego oburzenia, gdy coś mnie zdenerwuje, to że nie mogę się pochwalić, gdy coś mi się uda, to że nie mogę szukać tu pocieszenia, gdy będzie mi przykro, to że nie mogę pokazać czegoś, co udało mi się ugotować, to że nie mogę napisać jakiejś zabawnej anegdotki... bo? Bo nie wypada, bo to tylko blog książkowy. I wychodzi na to, że sama założyłam na siebie niewidzialne kajdanki... Ale wiecie, w końcu chcę je rozerwać i zająć się tutaj również czymś innym, nie samymi książkami. Ciekawi mnie jaka jest wasza opinia na ten temat. Czy lepsze według was jest skupianie się na jednej tematyce czy może jej urozmaicanie? 

A u mnie wprowadzam nową serię z przepisami kulinarnymi, które w większym lub mniejszym stopniu można będzie ochrzcić mianem zdrowych. Na pierwszy ogień idą ciasteczka z amarantusem. Zboże te cechuje się cennymi wartościami odżywczymi jak i zdrowotnymi. Jest cennym źródłem żelaza (zawiera go 5 razy więcej niż szpinak), więc jest wskazany m.in. dla anemików. Zawiera w sobie dużo białka (lepiej przyswajalnego niż w mleku). Skwalen (zwany eliksirem młodości) w nim obecny hamuje starzenie się komórek. Ponadto posiada witaminy z grupy A,C,E usuwające nadmiar wolnych rodników, a także dużą zawartość błonnika poprawiającego perystaltykę jelit.

Składniki:
- 1 szklanka amarantusa ekspandowanego (poppingu)
- 1,5 banana
- płatki owsiane, otręby, żurawina, wiórki kokosowe, kakao (możecie swobodnie dodawać bądź odejmować składniki, wybór jest nieograniczony)

Jeśli nie posiadacie poppingu, łatwo możecie go uzyskać poprzez prażenie ziaren amarantusa na patelni. Wtedy potrzebujecie już tylko 1/2 jego szklanki, gdyż amarantus pod wpływem ciepła zwiększy swoją objętość co najmniej dwukrotnie. 
Banany rozgnieść (bądź zblendować), dodać do nich resztę składników, wymieszać. Jeśli ciasto będzie zbyt suche, można dolać do niego trochę jogurtu naturalnego. Następnie, formując ciasteczka, masę wyłożyć na blachę. Piec około 15 minut w 180 stopniach.

I tyle! Szybko, łatwo, smacznie i zdrowo :) 

Co sądzicie o nowym cyklu? Wszelkie opinie mile widziane.