Dzień dobry! Dziś na początku trochę prywaty. Od dawien dawna chciałam pisać bloga tematycznego, ale zawsze miałam jeden, dosyć fundamentalny problem - nie wiedziałam na jakiej dziedzinie się skupić. Miałam już plan prowadzenia bloga modowego, kulinarnego, książkowego, o zdrowym trybie życia, rozwojowego... I nigdy głos serca nie podpowiedział mi, że coś będzie w 100% pasowało do mnie. W sumie podobnie mam w życiu "zawodowym". Mam świadomość, że powinnam mieć już w jakimś stopniu zarysowany szkic własnej przyszłości, by wiedzieć na czym się skupiać, co udoskonalać i do czego dążyć. Jednakże tak niestety nie jest. Co chwilę widzę siebie w innym zawodzie, co jest strasznie irytujące, ale nie o tym mowa.
Z wyżej wymienionego powodu moje poprzednie blogi można było sprowadzić do miana lifestylowych, aż do obecnego, który skupia się na tematyce książek. Z tym że od jakiegoś czasu ta wyłącznie jedna szufladka zaczęła mnie frustrować. To że nie mogę wyrazić swojego oburzenia, gdy coś mnie zdenerwuje, to że nie mogę się pochwalić, gdy coś mi się uda, to że nie mogę szukać tu pocieszenia, gdy będzie mi przykro, to że nie mogę pokazać czegoś, co udało mi się ugotować, to że nie mogę napisać jakiejś zabawnej anegdotki... bo? Bo nie wypada, bo to tylko blog książkowy. I wychodzi na to, że sama założyłam na siebie niewidzialne kajdanki... Ale wiecie, w końcu chcę je rozerwać i zająć się tutaj również czymś innym, nie samymi książkami. Ciekawi mnie jaka jest wasza opinia na ten temat. Czy lepsze według was jest skupianie się na jednej tematyce czy może jej urozmaicanie?
A u mnie wprowadzam nową serię z przepisami kulinarnymi, które w większym lub mniejszym stopniu można będzie ochrzcić mianem zdrowych. Na pierwszy ogień idą ciasteczka z amarantusem. Zboże te cechuje się cennymi wartościami odżywczymi jak i zdrowotnymi. Jest cennym źródłem żelaza (zawiera go 5 razy więcej niż szpinak), więc jest wskazany m.in. dla anemików. Zawiera w sobie dużo białka (lepiej przyswajalnego niż w mleku). Skwalen (zwany eliksirem młodości) w nim obecny hamuje starzenie się komórek. Ponadto posiada witaminy z grupy A,C,E usuwające nadmiar wolnych rodników, a także dużą zawartość błonnika poprawiającego perystaltykę jelit.
Składniki:
- 1 szklanka amarantusa ekspandowanego (poppingu)
- 1,5 banana
- płatki owsiane, otręby, żurawina, wiórki kokosowe, kakao (możecie swobodnie dodawać bądź odejmować składniki, wybór jest nieograniczony)
Jeśli nie posiadacie poppingu, łatwo możecie go uzyskać poprzez prażenie ziaren amarantusa na patelni. Wtedy potrzebujecie już tylko 1/2 jego szklanki, gdyż amarantus pod wpływem ciepła zwiększy swoją objętość co najmniej dwukrotnie.
Banany rozgnieść (bądź zblendować), dodać do nich resztę składników, wymieszać. Jeśli ciasto będzie zbyt suche, można dolać do niego trochę jogurtu naturalnego. Następnie, formując ciasteczka, masę wyłożyć na blachę. Piec około 15 minut w 180 stopniach.
I tyle! Szybko, łatwo, smacznie i zdrowo :)
Co sądzicie o nowym cyklu? Wszelkie opinie mile widziane.