Tytuł: Szopka
Autor: Zośka Papużanka
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 208Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Świat Książki
Młoda kobieta z małym dzieckiem pewnego dnia zostaje wdową. Wraca do domu rodzinnego, ale tam nie jest wcale miło powitana, a rodzice traktują ją jak problem. Wredna, szczera aż do bólu, wiecznie niezadowolona kobieta z małym dzieckiem znajduje sobie jednak mężczyznę, za którego postanawia wyjść za mąż. I nie jest to z pewnością małżeństwo z miłości. Wkrótce na świat przychodzi kolejne dziecko i tym to sposobem bohaterowie stają się pełną, 4-osobową rodziną... i wtedy też zaczyna się cała "zabawa" zwana życiem.
Żona dzień w dzień gnębi męża za wszystkie nieszczęścia świata. Tłamszony mąż stara się jak najmniej przebywać w domu. Maciuś przeklina, przezywa i terroryzuje swoją siostrę. A najmłodsza Wanda zastraszana na każdym kroku, boi się zająć w domu jakiekolwiek stanowisko. Tak mniej więcej przedstawia się sytuacja rodziny, gdzie każdy wchodzi w swoją rolę i nie wychodzi z niej przez kilkadziesiąt lat przestawionych na łamach tej książki.
Podczas czytania przez cały czas miałam wrażenie, że z czymś mi się ta książka kojarzy. I owszem, "Gnój" Wojciecha Kuczoka napisany jest w podobnym stylu pod względem zarówno języka jak i fabuły. Z tym że o ile w książce autora całość robi na czytelniku niemałe wrażenie, tak "Szopka" Papużanki w ogólnym rozrachunku budziła we mnie raczej obrzydzenie, niechęć, irytację oraz niesmak. W "Gnoju" można było liczyć również na wątki psychologiczne warte zastanowienia. Tutaj szczerze mówiąc, nawet nie chciałabym się w nic zagłębiać, bo postaci (w szczególności żona) doprowadzały mnie do szału. Jej wiecznego marudzenia, nękania niewinnego męża, a wychwalania pod niebiosa i litowanie się nad permanentnie bezrobotnym, uzależnionym od alkoholu, 50-letnim synem nie dało się znieść.
"Szopka" to ewidentnie lektura, której nie polecam, no chyba że ktoś ma ochotę podnieść sobie ciśnienie. Co prawda można ją docenić za oryginalność. Niemniej jednak mnie czytanie jej wymęczyło, zajęło sporo czasu i generalnie nie zrobiło dobrego wrażenia.














