Tytuł: Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska
Autor: Michał Maranda
Rok wydania: 2002
Wydawnictwo: Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego
Liczba stron: 262Rok wydania: 2002
Wydawnictwo: Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego
Kiedy pada hasło "obóz koncentracyjny" z reguły pierwszym miejscem z jakim go kojarzymy jest Oświęcim. To na tym miejscu najczęściej skupiają się historycy. To o tym miejscu najczęściej słyszy się relacje byłych więźniów. I to do tego miejsca organizowane są wyjazdy ze zwiedzaniem. Tymczasem Michał Maranda w swojej książce "Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska" skupia się na obozach w Chełmnie, Bełżcu, Sobiborze i Treblince, celowo pomijając Oświęcim i zwracając uwagę na to, że w równie bestialski sposób a może nawet i gorszy traktowano więźniów w innych obozach.
Zacznę od tego, że najlepsze książki dokumentalne (przynajmniej według mnie) to takie, w których przytaczane są dosłowne wypowiedzi świadków. A trzeba przyznać, że w tej książce jest ich całe mnóstwo, co działa oczywiście in plus, wywołując w czytelniku grozę, smutek, przerażenie i bezradność na o wiele większą skalę niż by to miało miejsce w rozpatrywaniu tego typu zagadnień z punktu widzenia osoby trzeciej.
"Kiedy wysiedliśmy z wagonów, zobaczyliśmy koszmarny widok: wokół leżały setki ciał. [...] SS-mani, Niemcy i Ukraińcy stali na dachach baraków i wściekle strzelali w tłum. Mężczyźni, kobiety i dzieci, krwawiąc padali na ziemię. Powietrze wypełniały płacz i krzyki. Ci, którzy nie byli ranni wskutek strzałów, byli popychani w stronę otwartej bramy na plac otoczony drutem kolczastym; musieli się wspinać po ciałach rannych i umarłych."
Trochę już książek o tematyce II wojny światowej przeczytałam. I mogę powiedzieć, że takich pozycji nigdy nie czyta się dobrze, jako że nie jest łatwo brnąć przez opis okrucieństwa, a już na pewno nie na taką skalę. A mimo wszystko "Nazistowskie obozy zagłady..." to jedna z mocniejszych o ile nie najmocniejsza lektura w tej tematyce, jaką było mi dane czytać. Były strony przy których musiałam przerywać choć na chwilę czytanie. Wypowiedzi, przy których coś się we mnie blokowało i często nie miałam siły czytać ich dalej.
Najbardziej uderzały we mnie opisy zagazowywania ofiar, palenia zwłok, układania ich w grobach i wszelkich działań jakie się tego tyczyły.
"Powiedziano mi, że jeden z grobów się wylał. Umieścili tam zbyt wiele ciał i gnicie nastąpiło tak szybko, że płyny, które były pod spodem, wypychały ciała do góry i zwłoki staczały się ze wzgórza."
Autor konkretnie przedstawił funkcjonowanie obozów koncentracyjnych, dotykając takich kwestii jak: transport Żydów w wagonach, poszczególne prace przydzielane więźniom, racje żywieniowe, zagazowywanie, pozbywanie się zwłok, ale także skupił się na technologiach wykorzystywanych przez SS-manów, powstaniach i próbach ucieczki z obozów oraz osobowościach nazistów.
Pomimo że książka jest dosyć krótka, to bardzo treściwa. Myślę, że autor znacząco wyczerpał temat, a wypowiedzi byłych więźniów w dużym stopniu przyczyniły się do jeszcze lepszego, bardziej klarownego i rzeczywistego obrazu sytuacji, jaka miała miejsce w obozach koncentracyjnych.
Nie powiem, że jest to książka dla wszystkich i każdy się w niej odnajdzie. To na pewno pozycja mocno dołująca i często odstręczająca, dla ludzi o mocnych nerwach. Ale jeśli ktoś jest zainteresowany taką tematyką, myślę, że "Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska" będą wartą uwagi pozycją, głównie ze względu na wypowiedzi byłych ofiar.














