Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2017

"Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska" - Michał Maranda






Tytuł: Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska
Autor: Michał Maranda
Rok wydania: 
2002
Wydawnictwo:
Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego
Liczba stron: 262





Kiedy pada hasło "obóz koncentracyjny" z reguły pierwszym miejscem z jakim go kojarzymy jest Oświęcim. To na tym miejscu najczęściej skupiają się historycy. To o tym miejscu najczęściej słyszy się relacje byłych więźniów. I to do tego miejsca organizowane są wyjazdy ze zwiedzaniem. Tymczasem Michał Maranda w swojej książce "Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska" skupia się na obozach w Chełmnie, Bełżcu, Sobiborze i Treblince, celowo pomijając Oświęcim i zwracając uwagę na to, że w równie bestialski sposób a może nawet i gorszy traktowano więźniów w innych obozach.

Zacznę od tego, że najlepsze książki dokumentalne (przynajmniej według mnie) to takie, w których przytaczane są dosłowne wypowiedzi świadków. A trzeba przyznać, że w tej książce jest ich całe mnóstwo, co działa oczywiście in plus, wywołując w czytelniku grozę, smutek, przerażenie i bezradność na o wiele większą skalę niż by to miało miejsce w rozpatrywaniu tego typu zagadnień z punktu widzenia osoby trzeciej.

"Kiedy wysiedliśmy z wagonów, zobaczyliśmy koszmarny widok: wokół leżały setki ciał. [...] SS-mani, Niemcy i Ukraińcy stali na dachach baraków i wściekle strzelali w tłum. Mężczyźni, kobiety i dzieci, krwawiąc padali na ziemię. Powietrze wypełniały płacz i krzyki. Ci, którzy nie byli ranni wskutek strzałów, byli popychani w stronę otwartej bramy na plac otoczony drutem kolczastym; musieli się wspinać po ciałach rannych i umarłych."

Trochę już książek o tematyce II wojny światowej przeczytałam. I mogę powiedzieć, że takich pozycji nigdy nie czyta się dobrze, jako że nie jest łatwo brnąć przez opis okrucieństwa, a już na pewno nie na taką skalę. A mimo wszystko "Nazistowskie obozy zagłady..." to jedna z mocniejszych o ile nie najmocniejsza lektura w tej tematyce, jaką było mi dane czytać. Były strony przy których musiałam przerywać choć na chwilę czytanie. Wypowiedzi, przy których coś się we mnie blokowało i często nie miałam siły czytać ich dalej.
Najbardziej uderzały we mnie opisy zagazowywania ofiar, palenia zwłok, układania ich w grobach i wszelkich działań jakie się tego tyczyły.

"Powiedziano mi, że jeden z grobów się wylał. Umieścili tam zbyt wiele ciał i gnicie nastąpiło tak szybko, że płyny, które były pod spodem, wypychały ciała do góry i zwłoki staczały się ze wzgórza."

Autor konkretnie przedstawił funkcjonowanie obozów koncentracyjnych, dotykając takich kwestii jak: transport Żydów w wagonach, poszczególne prace przydzielane więźniom, racje żywieniowe, zagazowywanie, pozbywanie się zwłok, ale także skupił się na technologiach wykorzystywanych przez SS-manów, powstaniach i próbach ucieczki z obozów oraz osobowościach nazistów.

Pomimo że książka jest dosyć krótka, to bardzo treściwa. Myślę, że autor znacząco wyczerpał temat, a wypowiedzi byłych więźniów w dużym stopniu przyczyniły się do jeszcze lepszego, bardziej klarownego i rzeczywistego obrazu sytuacji, jaka miała miejsce w obozach koncentracyjnych.

Nie powiem, że jest to książka dla wszystkich i każdy się w niej odnajdzie. To na pewno pozycja mocno dołująca i często odstręczająca, dla ludzi o mocnych nerwach. Ale jeśli ktoś jest zainteresowany taką tematyką, myślę, że "Nazistowskie obozy zagłady. Opis i próba analizy zjawiska" będą wartą uwagi pozycją, głównie ze względu na wypowiedzi byłych ofiar.

środa, 23 listopada 2016

"Dziennik" - Anne Frank






Tytuł: Dziennik
Autor: Anne Frank
Rok wydania: 
2000
Wydawnictwo:
Znak
Liczba stron: 315







"Dziennika" Anne Frank nie trzeba nikomu przedstawiać (a tak mi się przynajmniej wydawało, bo gdy zaczęłam o nim mówić wśród rodziny i znajomych, ci ku memu zdziwieniu nie mieli o nim pojęcia). W każdym razie każdy mol książkowy bądź fascynata II wojny światowej wie, że "Dziennik" to taka lektura, którą należałoby w swoim życiu przynajmniej raz przeczytać.

Książka to zbiór listów 13 letniej dziewczynki, która wraz ze swoją żydowską rodziną i znajomymi przez dwa lata ukrywała się przed Niemcami w oficynie kamienicy. To pozycja unikatowa, bo napisana przez nastolatkę. Nagradzana salwami zachwytów i wzruszeń. Rozsławiona na cały świat. Uznawana za najważniejszą książkę XX wieku. To dziennik, który jak na entuzjastkę II wojny światowej przystało, bardzo chciałam przeczytać, a mając go w dłoniach, czułam się, jakby urosły mi skrzydła.

To książka, do której recenzji zbierałam się od dłuższego czasu, bo nie bardzo wiedziałam, czy mam prawo wypowiedzieć się w tej kwestii. Bo wiem, że czasem nie warto wkładać kija w mrowisko i lepiej pewne poglądy zachować dla siebie. Ale nie zamierzam kłamać i doszukiwać się plusów za wszelką cenę. I jak się można spodziewać to nie będzie pozytywna recenzja.

Zacznę od samej postaci Anne, której mimo wszelkich chęci nie byłam w stanie obdarzyć sympatią. Wiadomo, że jest młodą dziewczyną, która z dnia na dzień musiała zrezygnować z prawa do wolności i można po niej oczekiwać buntu przeciw nowej rzeczywistości, jednakże jej zachowanie było nie do zniesienia. Niewiele było wpisów, w których Anne nie przelewała swojej niechęci do bliskich. Niemalże o wszystko była zła, ciągle coś jej się nie podobało. Każdy ją czymś wkurzał i każdego w tej książce zwymyślała. Na każdej stronie czuło się jad, jaki wysyłała w stronę innych i to było co najmniej przykre. Rozumiem ideę pisania pamiętników w celu przelania złych emocji i oczyszczenia umysłu, ku lepszemu komfortowi psychicznemu. Ale chęć wydania go... niby w jakim celu?

Kolejną cechą Anne, która mnie dosłownie raziła, było jej poczucie wielkiej wartości, stawianie się wyżej od innych i przekonanie, że kiedyś zostanie wielką pisarką. Trzeba przyznać, że dziennik Anne nie był niczym fascynującym, wyróżniającym się. Powiedziałabym, że to taki pamiętniczek przeciętnej, ale rozpieszczonej, liczącej na zachwyty innych nastolatki. W dodatku monotematyczny i nużący. Może pod koniec Anne stała się bardziej dojrzała, jednak przez większą część książki myśli zawarte w dzienniku wręcz odpychały.

I na koniec jeden fakt, który rozczarował mnie całkowicie. "Dziennik" na całym świecie uznawany jest za jedno z najważniejszych i najbardziej wstrząsających świadectw holokaustu. Tymczasem kiedy na świecie ma miejsce prawdziwa zagłada Żydów z obozami koncentracyjnymi, nienawiścią nazistów, głodowaniem, wycieńczeniem, eksperymentami nazistowskimi, zagazowywaniem i brakiem nadziei na cokolwiek dobrego, rodzina Anne trafia do oficyny, w której to przez lata wiedzie relatywnie spokojne życie, ze stałym dostępem do żywności, odzieży, literatury... Dla mnie miano jakie uzyskała ta książka, a rzeczywiste wydarzenia w niej opisane to jakaś ironia, której nie jestem w stanie zrozumieć. Holokaust? Jest w tej książce wyłącznie mało istotnym tłem. Wstrząsające świadectwo? W obliczu wielu książek i filmów traktujących o II wojnie światowej, ten przymiotnik w kontekście "Dziennika" to dla mnie jakiś żart. Wstrząsającym można w nim nazwać ewentualnie jego posłowie.

Muszę przyznać, że "Dziennik" to książka do której czytania przystąpiłam z wielką radością i nadzieją, a w rezultacie mocno się rozczarowałam. To zbiór listów nadętej, rozkapryszonej, niedojrzałej dziewczynki. Nużący i nic ważnego nie wnoszący. To z pewnością nie pozycja o holokauście. Gdybym miała wskazać książkę o takiej tematyce, pisaną przez dziecko, byłby to "Dziennik Helgi", o którym tak wiele się nie słyszy, a jest o niebo lepszy od "Dziennika" Anny Frank. Naprawdę nie rozumiem fenomenu tej pozycji.

czwartek, 7 lipca 2016

"Sonderkommando Nebel" - Ireneusz Piątek







Tytuł: Sonderkommando Nebel
Autor: Ireneusz Piątek
Rok wydania: 
2015
Wydawnictwo: 
Bellona
Liczba stron: 480





Co by było gdyby Hitlerowi udało się zbudować Wunderwaffe czyli zaawansowaną technologicznie broń o wielkiej sile - nieśmiertelnych nadludzi o żądzy mordu? "Sonderkommando Nebel" to powieść osadzona w czasach II wojny światowej, której sam tytuł odnosi się do tajnego oddziału stacjonującego w jednym z obozów koncentracyjnych.

II wojna światowa to intrygujący okres, który od dawna wzbudzał moje zainteresowanie. Sporo naczytałam się na temat obozów koncentracyjnych, nazizmu i eksperymentów dokonywanych na więźniach. Zatem książka z motywem tajnej broni utworzonej przez Trzecią Rzeszę miała stanowić świeży punkt widzenia na czasy wojenne.

Książka rozpoczyna się wątkiem nielegalnego uwolnienia jednego z bywalców więzienia. Fragment choć interesujący nijak ma się z klimatem II wojny światowej. Może oprócz krótkiego epizodu, w którym major ma widzenie. A mianowicie ukazuje mu się szaman dający znak o tajnym sonderkommando.
Ale to nic, gdyż już w kolejnym rozdziale przeskakujemy do historii żydowskiego bankiera, którego narodowość mimo aryjskich cech wyglądu zostaje rozpoznana. W rezultacie pada on ofiarą szantażu, w ramach którego musi władzy SS płacić wysokie sumy, a następnie pracować dla SS w dziale finansów.
Dalej przenosimy się do obozu koncentracyjnego Buchenwald. Jeden z uprzywilejowanych więźniów dowiaduje się o stacjonującym w nim tytułowym sonderkommando i ma misję, by dowiedzieć się, co też się w nim wyrabia. W związku z tym pod osłoną nocy zakrada się do niego i... to co w nim widzi, jest gorsze od najbardziej przerażających koszmarów.

A to zaledwie początek wątków, jakie autor w książce porusza. Może wydawać się ciekawe nagromadzenie licznych pomysłów w jednym miejscu. Jednak w gruncie rzeczy zbyt duża liczba różnorodnych wątków w powieści wprowadza chaos i rozproszenie. Najciekawszy wydał mi się opis zmutowanych nazistowskich żołnierzy-robotów, pałających nienawiścią i tajemniczo przerażającego laboratorium jakie miało miejsce w Sonderkommando Nebel. Niestety na próżno można liczyć na rozwinięcie tego wątku, a czytelnik pozostaje wyłącznie z niezaspokojoną ciekawością.
Skupiając się na wątkach fantastycznych, o ile pojawienie się w książce żołnierzy-zombie czy zmutowanych wilków było jeszcze ciekawym zabiegiem. Tak postaci czarodziejów żyjących kilkaset lat, szamana czy istnienie w lesie tajemnych wrót, z których wychodziły demony były jak dla mnie zbyt swawolnym puszczeniem wodzy wyobraźni. A w związku z tym książka o bądź co bądź poważnej tematyce stawała się coraz bardziej śmieszna.

Autor też skupił się na rozległych opisach, które niestety są nużące i zdecydowanie spowalniają akcję. Przez 10 linijek tekstu dowiadujemy się jaka była w danej chwili pogoda, przez jakieś 15 dostajemy opis piersi kelnerki. Już nie mówiąc o osobnych, długich wątkach, które jak się okazywało, zupełnie nie wnosiły nic do powieści.

W książce żaden z wątków nie jest dominujący, niby się przeplatają, jednak każdy z nich można potraktować niczym opowiadanie w zbiorze. Szkoda też, że żaden z motywów nie jest doprowadzony do końca, co sprawia wrażenie tego, iż powieść jest wyłącznie jedną z części serii.

"Sonderkommando Nebel" to książka, która szczerze mnie rozczarowała. Intrygujący opis traktujący o tajemniczym nazistowskim oddziale, w którym wytwarzana jest zaawansowana technologicznie broń na miarę II wojny światowej wzbudza niemałe zainteresowanie. Żołnierze-zombie i tajemnicza działalność w pracowni obozu koncentracyjnego były ciekawym pomysłem i gdyby autor skupił się wyłącznie na nich, z książki mogłoby powstać coś godnego uwagi. Niestety zbyt duża liczba pociągniętych i niedomkniętych wątków oraz długie i nużące opisy skutecznie to uniemożliwiły.

wtorek, 7 czerwca 2016

"Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem" - Christopher Macht






Tytuł: Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem
Autor: Christopher Macht
Rok wydania: 
2016
Wydawnictwo: 
Bellona
Liczba stron: 250






Nienawidził Żydów i miał misję, by ich wszystkich unicestwić... Po tym opisie każdy wie o kogo chodzi, jednak nie każdy wie, że wśród tej znienawidzonej nacji istnieli nieliczni noszący nadane przez Hitlera miano "szlachetnych Żydów". Wśród nich był Eduard Bloch - były lekarz matki kanclerza Rzeszy. W kwietniu 1945 r., niedługo przed swoją śmiercią, Hitler wezwał Żyda do swojej siedziby, aby spełnić jego życzenie. Otóż Bloch zawsze marzył o napisaniu książki, a Fuhrer wspaniałomyślnie postanowił mu w tym dopomóc. Pod dwoma jednak warunkami. Miała ona traktować o życiu Hitlera i miała zostać opublikowana dopiero po śmierci wodza. Jak się można domyślić, oferta ta była oczywiście tzw. "propozycją nie do odrzucenia".

Eduard Bloch zmarł zaledwie w miesiąc po śmierci Hitlera, tym samym nie wydając obiecanej książki. Po wielu latach jednak Christopher Macht - Niemiec o polskich korzeniach odnalazł zapiski Blocha i postanowił się nimi posłużyć. Parę dobrych lat zajęło mu wgłębianie się w tematykę II wojny światowej, docieranie do źródeł historycznych i praca z psychologami pomagającymi mu zwizualizować sylwetkę byłego wodza Niemiec, by ostatecznie wydać książkę o charakterze wywiadu-rzeki.

Książka ta podzielona jest na rozdziały, z których każdy opowiada o innym obszarze życia Hitlera. Chronologicznie zaczynamy oczywiście od jego dzieciństwa, by przejść do uczestnictwa w wojsku, początkach władzy, teorii nazizmu, wydania książki "Mein Kampf", jego kobiet, po kontakty z jasnowidzem i ostatecznie jego śmierć.

"-Jakie w takim razie dowcipy pana bawią?
- Żydowskie, jak najbardziej.
- Ulubiony kawał?
- Zdecydowanie żart o tym, że gdybym dostał rachunek za gaz, to musiałbym się powiesić!"

"Spowiedź Hitlera..." jest fikcją literacką, opartą na autentycznych dokumentach, co ma swoje dobre i złe strony. W przeciwieństwie do pozycji dokumentalnych, napisana jest lekkim piórem, nie nuży i czyta się ją bardzo szybko. Prawie cała książka ma formę dialogu, w którym wypowiedzi lekarza zostały zaznaczone pogrubioną czcionką, co dodatkowo ułatwia czytanie. Z drugiej strony do każdej co dziwniejszej wypowiedzi odnosiłam się z pewną dozą wątpliwości, zastanawiając się, czy taka sytuacja rzeczywiście mogła mieć miejsce. Co prawda autor zapewniał, że postarał się opisać wszystko jak najbardziej zgodnie z rzeczywistością, a gdy miał jakiekolwiek wątpliwości, usuwał dane fragmenty. Mimo to kwestia wiary czy jej braku w urywki rozmów między Blochiem a Hitlerem pozostaje wyłącznie w gestii czytelnika.
W książce znajdziemy wiele intrygujących ciekawostek na temat życia Hitlera i jego polityki. Wiedzieliście na przykład, że pierwsze obozy koncentracyjne powstały na długo przed II wojną światową? Słyszeliście o dziwacznych upodobaniach seksualnych Fuhrera? Wiecie, że Hitler spotykał się z jasnowidzami i należał do organizacji okultystycznej? Te i inne ciekawe informacje pochodzą właśnie z tej książki.

Rozmowa mężczyzn urozmaicona jest różnorakimi przerywnikami w postaci zdjęć, obrazów namalowanych przez Hitlera, jego wierszy, listów, wykresów, zestawień, a także wycinków tekstów pochodzących z innych źródeł.

To pozycja niezwykle ciekawa, która w pigułce przybliża życie najsłynniejszego z dyktatorów. Nie zagłębia się w szczegóły, jednak przytacza różne interesujące informacje, których próżno szukać w innych książkach. Czyta się ją bardzo szybko i jak najbardziej zasługuje na uwagę.

czwartek, 21 kwietnia 2016

"Skazana na życie" - Anna Langfus




Tytuł: Skazana na życie
Autor: Anna Langfus
Rok wydania: 
2008
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 272




XX wiek, początek II wojny światowej. Anna Langfus to młoda Żydówka, która niedawno wyszła za mąż. Żyje w getcie, gdzie z dnia na dzień jest coraz niebezpieczniej i tylko karty pracy chronią Żydów przed śmiercią. W końcu nadchodzi dzień, gdy wraz z częścią rodziny ucieka za mur. Szantażowani rozdzielają się i w strachu i o głodzie próbują znaleźć miejsce dla siebie. Anna uwięziona przez gestapo, widzi śmierć swojego męża. Trafia do więzienia, gdzie po wyroku skazania na śmierć przy ciężkiej pracy oczekuje końca swojego żywota. Ale ten nie nadchodzi, załamując dziewczynę i odbierając jej wszelką nadzieję, nawet tę na śmierć.

"Skazana na życie" to nie do końca dosłowna autobiografia autorki, ale książka napisana na faktach. Opowiada historię młodej, dość rozpieszczonej, pochodzącej z dobrego domu dziewczyny, studiującej, z mężem u boku i z perspektywą przejęcia fabryki przemysłowej rodziców. Jednak ta sielankowa wizja traci na wartości wraz z pierwszymi strzałami padającymi z niemieckich rewolwerów i koniecznością ukrywania się w domu. A jedynym uczuciem jakie ją przepełnia jest strach.

Pierwsze strony książki niestety nie należą do zbyt ciekawych, jednak już po ucieczce z getta dzieje się coraz więcej, a wraz ze wzrostem niebezpieczeństwa, rośnie ciekawość odnośnie dalszych losów Anny i jej męża Jakuba.

To książka która pokazuje, że nie tylko Niemcy byli tymi złymi, ale również wśród Polaków zdarzały się postawy szmalcowników, wyłudzających od Żydów niemałe pieniądze. Także w więzieniu kobiety zamiast pomagać sobie w niedoli, dogryzały sobie nawzajem i wykorzystywały inne.

"Skazana na życie" to nie typowa książka, w której Żydzi trafiają do obozów koncentracyjnych, by przymierać głodem, wykonywać katorżnicze ćwiczenia i być zdanym na łaskę nazistów. To książka o permanentnym uciekaniu Żydówki, ukrywaniu się po domach, lasach, w wiecznym lęku poszukiwaniu miejsca na schronienie.

Sama główna bohaterka skutecznie mnie irytowała. Miałam wrażenie, że wiecznie, już od samego początku uważała się za lepszą od innych. Jeśli ktoś troszczył się o nią i chciał, by trzymali się razem, tą nie obchodziło to, ignorowała tę osobę i oddalała się, przekonana, że świetnie poradzi sobie sama. Jakimś dziwnym trafem zawsze jej się udawało, ale przez to jej zachowanie czasem aż "chciałam", by dano jej nauczkę.

"Skazana na życie" to smutna historia osadzona w czasach II wojny światowej. Pokazuje ciemniejszą stronę ludzkiej natury, gdzie zamiast sobie pomagać, poszukiwano sposobów na wzbogacenie się kosztem innych. Pobudzająca do refleksji nad przeszłością.

sobota, 12 grudnia 2015

"Dziennik Helgi" - Helga Hoskova-Weissowa





Tytuł: Dziennik Helgi
Autor: Helga Hoskova-Weissowa
Rok wydania: 
2013
Wydawnictwo: 
Insignis
Liczba stron: 256






Helga zaczęła pisać swój dziennik w 1938, mając 8 lat. Wtedy jeszcze mieszkała z rodzicami w Pradze. I już wtedy odczuła falę nazistowskiej nienawiści. Wyrzucenie jej ojca z pracy, zamknięcie szkoły, rozkaz noszenia gwiazd Dawida. Wkrótce razem z rodzicami musiała też opuścić dom i wyjechać do getta w Terezinie. Tak minęły jej 3 lata, po których została wywieziona do Oświęcimia. Następne lata spędziła w kolejnych obozach koncentracyjnych, głodując, chorując i tracąc nadzieję na wolność. Cudem doczekała się wyzwolenia. Ostatecznie powróciła do Pragi, gdzie postanowiła uzupełnić swój dziennik zamurowany niegdyś w skrzynce w Terezinie.

niedziela, 15 listopada 2015

"Nieludzka medycyna. Lekarze w służbie nazizmu" - Stanisław Sterkowicz






Tytuł: Nieludzka medycyna. Lekarze w służbie nazizmu
Autor: Stanisław Sterkowicz
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: Medyk
Liczba stron: 311





"Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego."

To fragment przysięgi Hipokratesa składanej przez lekarzy już od czasów starożytności. Z zasady uczciwy, mający nieść pomoc zawód nie dla wszystkich miał tak prawe znaczenie. I połowa XX w. to czasy, w których wielu niemieckich lekarzy zatraciło prawdziwą misję jaką jest leczenie chorych na rzecz licznych, rzekomo przydatnych, przymusowych doświadczeń na więźniach obozów koncentracyjnych.

środa, 7 października 2015

„To, co zostało” – Jodi Picoult





Tytuł: To, co zostało
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2013
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 560






Sage Singer, zrozpaczona po śmierci matki, zaczyna uczęszczać do grupy wsparcia, gdzie poznaje i zaprzyjaźnia się ze starszym panem. Josef Weber to emerytowany nauczyciel, miłośnik zwierząt, społecznik szerzący dobro. Pewnego dnia zwraca się do Sage z prośbą o przysługę – chce by ta mu wybaczyła i pomogła mu umrzeć. Jak się okazuje, mężczyzna nie jest tym, za którego podawał się przez prawie 70 ostatnich lat. Josef wyjawia swój przerażający sekret z przeszłości. Był SS-manem w obozie koncentracyjnym, a na swoim koncie ma śmierć milionów Żydów. Jak postąpi Sage, wiedząc o tej prawdzie, której nikt nie chciałby usłyszeć? 

środa, 16 lipca 2014

„Piękna bestia” – Daniel Patrick Brown







Tytuł: Piękna bestia
Autor: Daniel Patrick Brown
Rok wydania: 
2010
Wydawnictwo: 
Replika
Liczba stron: 212






Kiedy słyszymy hasło „nazistowscy zbrodniarze” przed oczami od razu stają nam rośli blondyni w mundurach i ciężkich butach o zaciętym, chłodnym i nieprzebłaganym wyrazie twarzy. Na pewno nie raz o uszy obiły nam się nazwiska takie jak: Josef Mengele, Rudolf Höss czy Karl Brandt. Czy jednak bylibyśmy w stanie wymienić choć jedną kobietę zamieszaną w zbrodnie hitlerowskie? Tu na pewno pojawiłby się większy problem, ponieważ ich role są często pomijane na łamach literatury, niemniej jednak nie znaczy to, że kobiety nie brały czynnego udziału w prześladowaniach i torturach więźniów w obozach koncentracyjnych.

D.P. Brown stworzył biografię jednej z najbardziej zagorzałych i okrutnych obozowych załogi SS, zaledwie 22-letniej Irmy Grese. Swoją książkę rozpoczyna od opisów lat dzieciństwa zbrodniarki, które nie należały do najłatwiejszych. Skupia się na psychologicznych aspektach, próbując tłumaczyć zachowanie kobiety smutnymi wydarzeniami, jakie spotkały ją już w najmłodszych latach, wpajaną jej w tym czasie indoktrynom, a także słabymi perspektywami przyszłości w miejscach innych niż obozy koncentracyjne.

Następnie autor przechodzi do etapu niesławnej pracy kobiety. I mimo że biografia rzekomo dotyczy samej Irmy Grese, pisarz często odbiega od tej postaci, na światło dzienne wyciągając innych zbrodniarzy i opisując przypadki z ich życia. Przez to osoba Irmy Grese opisana jest bardzo ogólnie, a w książce nie zawartych jest zbyt wiele szczegółów dotyczącej jej życia, chociaż jeśli już występują, są one mocno szokujące. Brakowało mi tu również większej liczby relacji więźniów mających z nią styczność.  

Na koniec opisany jest proces sądowy, w którym wzięła udział zbrodniarka, czas jej pobytu w więzieniu, aż wreszcie sięgająca ją egzekucja. Ta część wyzwoliła we mnie mieszane uczucia. Jako że wcześniej Irma Grese występowała jako okrutna, mściwa, nieustępliwa i twarda kobieta, tu sprawiała wrażenie osoby niedojrzałej i jakby zagubionej w życiu, nie do końca zdającej sobie z zaistniałej sytuacji.

Na ostatnich kartach książki zamieszczony jest list więźniarek skierowany do SS-Aufseherin Grese. Jest to niezwykle wzruszająca wypowiedź pełna bólu i cierpienia, świadcząca o tym, że w tym przypadku sprawiedliwości nigdy nie stanie się zadość.


Książka jest bardzo krótka i brak w niej szczegółów dotyczącej opisywanej postaci. Liczyłam na więcej faktów z życia tej młodej i mimo że pięknej zewnętrznie, to okrutnej kobiety. Ja w tym przypadku spotkałam się po raz pierwszy z postacią Irmy Grese, toteż biografia tej postaci wydała mi się mimo tych minusów ciekawa. Jednak osoby, które słyszały już o owej zbrodniarce myślę, że w książce nie znajdą niczego niezwykle zaskakującego ani nowego.

środa, 4 czerwca 2014

„Doktorzy z piekła rodem” – Vivien Spitz






Tytuł: Doktorzy z piekła rodem
Autor:
Vivien Spitz
Rok wydania: 
2009
Wydawnictwo: 
Replika
Liczba stron: 307







Pamiętam jak ładnych parę lat temu, jeszcze za czasów gimnazjum po raz pierwszy pojechałam do Oświęcimia na zwiedzanie tamtejszego obozu koncentracyjnego. Przygnębiająca atmosfera i przytłaczający ciężar historii to coś charakterystycznego dla tego miejsca. Jednak poza smutnymi uczuciami obóz koncentracyjny wyzwolił we mnie pewne zainteresowanie postacią Josefa Mengele i eksperymentami, jakie przeprowadzał. Po powrocie do domu od razu zaczęłam szukać informacji na jego temat, jak i jakiejś książki, która by o nim traktowała. Żadnego tytułu jednak nie udało mi się wtedy znaleźć i temat ten wkrótce poszedł w zapomnienie. Dopiero niedawno natrafiłam na książkę „Doktorzy z piekła rodem”, moje wspomnienia odżyły i już po jednym rzucie okiem na okładkę wiedziałam, że ową publikację muszę przeczytać.

„Patrząc na Karla Brandta, dostrzegłam jego wzrok – wpatrywał się we mnie świdrująco z taką nienawiścią, że przenikał mnie lodowaty dreszcz. Szybko spuściłam oczy na stół i udałam, że zaczynam notować.”

„Doktorzy z piekła rodem” to reportaż z procesów nazistowskich zbrodniarzy w Norymberdze napisany przez Vivien Spitz, która w wieku zaledwie 22 lat jako dziennikarka wojenna znalazła się na sali rozpraw. Zdaje ona relacje z szeregu przerażających eksperymentów przeprowadzanych na nienależących do „rasy panów” ludziach, szokując i wprawiając czytelnika w osłupienie. Co prawda nie ma tam relacji z eksperymentów samego Anioła Śmierci, któremu udało się uciec przed wymiarem sprawiedliwości, jednak nie brak w niej innych, nie mających wyrzutów sumienia, zapatrzonych w ideologię nazistowską i przekonanych o dobrze wykonywanym obowiązku zbrodniarzy. 

„Na procesie w Dachau doktor Schilling bronił się, twierdząc, że wykonywał tylko to, co należało do jego obowiązków i że tego nie dokończył, a sąd w Dachau dla dobra nauki powinien mu pomóc dokończyć prowadzenie eksperymentów.”

Pierwsze z opisywanych eksperymentów to „z dużymi wysokościami” i „z zamrażaniem”. Rozdziały o nich traktujące opatrzone są licznymi szczegółami z wyjaśnieniem w jakim celu były wykonywane, opisem zachowań osób im poddawanym, jak i cennymi wypowiedziami samych ofiar. To najdłuższe rozdziały i według mnie dostatecznie wyczerpują one temat. Jednak jeśli chodzi o resztę eksperymentów, część z nich była opisana mocno ogólnikowo i to mi się w nich nie podobało. Rozdział ledwie się zaczynał, a już dobiegał końca, nie ujawniając większych informacji. Szczególnie w porównaniu do tych pierwszych, opisanych fachowo kolejne przynosiły rozczarowanie, ujawniając takie dysproporcje.

Opis przebiegu procesów poprzedza kilka rozdziałów z prywatnego życia samej autorki. I jeśli jeszcze przedstawienie trudów życia w powojennej Norymberdze i atmosfery związanej z tym miejscem mogę zaakceptować, to kompletnie nie rozumiem po co pisarka postanowiła pisać o przyjęciach, w jakich brała udział, nowych znajomościach i tym podobnych bądź co bądź błahych tematach. Dla mnie było to totalnie nie na miejscu, biorąc pod uwagę główny temat książki i chętnie obyłabym się bez tych informacji na rzecz innych związanych z samymi eksperymentami.

Co do samego tekstu mogłabym się przyczepić jeszcze licznego, rażącego stosowania litery „z” tam, gdzie zamiast niej powinien być użyty przyimek „ze” oraz tego, że w jednym miejscu pomylony został podawany rok, i to o cały wiek.


Nie wiem do końca, jak podsumować tą książkę. Zdaję sobie sprawę, że mój opis może nie stawia jej w zbyt pozytywnym świetle, niemniej jednak nie znaczy to, że oceniam ją źle. Z części opisanych eksperymentów byłam usatysfakcjonowana, jednak książka nie spełniła w 100% moich wymagań. 
Dlatego, jeśli ma ktoś w zanadrzu jakiś ciekawy tytuł z zakresu eksperymentów nazistowskich najlepiej samego doktora Mengele, to jestem otwarta na wszelkie propozycje i chętnie się o nich dowiem.