czwartek, 7 lipca 2016

"Sonderkommando Nebel" - Ireneusz Piątek







Tytuł: Sonderkommando Nebel
Autor: Ireneusz Piątek
Rok wydania: 
2015
Wydawnictwo: 
Bellona
Liczba stron: 480





Co by było gdyby Hitlerowi udało się zbudować Wunderwaffe czyli zaawansowaną technologicznie broń o wielkiej sile - nieśmiertelnych nadludzi o żądzy mordu? "Sonderkommando Nebel" to powieść osadzona w czasach II wojny światowej, której sam tytuł odnosi się do tajnego oddziału stacjonującego w jednym z obozów koncentracyjnych.

II wojna światowa to intrygujący okres, który od dawna wzbudzał moje zainteresowanie. Sporo naczytałam się na temat obozów koncentracyjnych, nazizmu i eksperymentów dokonywanych na więźniach. Zatem książka z motywem tajnej broni utworzonej przez Trzecią Rzeszę miała stanowić świeży punkt widzenia na czasy wojenne.

Książka rozpoczyna się wątkiem nielegalnego uwolnienia jednego z bywalców więzienia. Fragment choć interesujący nijak ma się z klimatem II wojny światowej. Może oprócz krótkiego epizodu, w którym major ma widzenie. A mianowicie ukazuje mu się szaman dający znak o tajnym sonderkommando.
Ale to nic, gdyż już w kolejnym rozdziale przeskakujemy do historii żydowskiego bankiera, którego narodowość mimo aryjskich cech wyglądu zostaje rozpoznana. W rezultacie pada on ofiarą szantażu, w ramach którego musi władzy SS płacić wysokie sumy, a następnie pracować dla SS w dziale finansów.
Dalej przenosimy się do obozu koncentracyjnego Buchenwald. Jeden z uprzywilejowanych więźniów dowiaduje się o stacjonującym w nim tytułowym sonderkommando i ma misję, by dowiedzieć się, co też się w nim wyrabia. W związku z tym pod osłoną nocy zakrada się do niego i... to co w nim widzi, jest gorsze od najbardziej przerażających koszmarów.

A to zaledwie początek wątków, jakie autor w książce porusza. Może wydawać się ciekawe nagromadzenie licznych pomysłów w jednym miejscu. Jednak w gruncie rzeczy zbyt duża liczba różnorodnych wątków w powieści wprowadza chaos i rozproszenie. Najciekawszy wydał mi się opis zmutowanych nazistowskich żołnierzy-robotów, pałających nienawiścią i tajemniczo przerażającego laboratorium jakie miało miejsce w Sonderkommando Nebel. Niestety na próżno można liczyć na rozwinięcie tego wątku, a czytelnik pozostaje wyłącznie z niezaspokojoną ciekawością.
Skupiając się na wątkach fantastycznych, o ile pojawienie się w książce żołnierzy-zombie czy zmutowanych wilków było jeszcze ciekawym zabiegiem. Tak postaci czarodziejów żyjących kilkaset lat, szamana czy istnienie w lesie tajemnych wrót, z których wychodziły demony były jak dla mnie zbyt swawolnym puszczeniem wodzy wyobraźni. A w związku z tym książka o bądź co bądź poważnej tematyce stawała się coraz bardziej śmieszna.

Autor też skupił się na rozległych opisach, które niestety są nużące i zdecydowanie spowalniają akcję. Przez 10 linijek tekstu dowiadujemy się jaka była w danej chwili pogoda, przez jakieś 15 dostajemy opis piersi kelnerki. Już nie mówiąc o osobnych, długich wątkach, które jak się okazywało, zupełnie nie wnosiły nic do powieści.

W książce żaden z wątków nie jest dominujący, niby się przeplatają, jednak każdy z nich można potraktować niczym opowiadanie w zbiorze. Szkoda też, że żaden z motywów nie jest doprowadzony do końca, co sprawia wrażenie tego, iż powieść jest wyłącznie jedną z części serii.

"Sonderkommando Nebel" to książka, która szczerze mnie rozczarowała. Intrygujący opis traktujący o tajemniczym nazistowskim oddziale, w którym wytwarzana jest zaawansowana technologicznie broń na miarę II wojny światowej wzbudza niemałe zainteresowanie. Żołnierze-zombie i tajemnicza działalność w pracowni obozu koncentracyjnego były ciekawym pomysłem i gdyby autor skupił się wyłącznie na nich, z książki mogłoby powstać coś godnego uwagi. Niestety zbyt duża liczba pociągniętych i niedomkniętych wątków oraz długie i nużące opisy skutecznie to uniemożliwiły.

12 komentarzy:

  1. Eh! A już myślałam, że będę mogła polecić ją pewnej osobie, która bardzo interesuje się tematyką II WŚ ...

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie, takie swawolne potraktowanie tematu mi nie pasuje. Umieszczanie takich wątków w bądź co bądź tragicznym okresie ludzkości było zagraniem trochę niskim. Widzę, że i Tobie to nie odpowiadało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy to dobry pomysł na fantasy w takim okresie historii ludzkości. Nie wiem czy bym się skusił na tę książkę. Czytając recenzję mam mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że te motywy nie są doprowadzone do końca. Ale nie mówię nie, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie ta tematyka nie pociąga... nie wiem czy bym dobrze sie czuła podczas lektury..

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, trochę autor się zapędził przy pisaniu tej książki ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Tematyka nie dla mnie. Poza tym, tak jak Agata wyżej już pisała, autor chyba się trochę zapędził przy pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że książka tak mocno rozczarowuje. Mam wrażenie, że autor chciał do swojej książki wplątać za dużo ciekawych rzeczy na raz i sam się chyba w tym wszystkim niestety pogubił. Ja sobie odpuszczę lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najgorzej, gdy pragnie się zaimprowizować poważną hipotezę a wychodzi śmieszna historyjka.

    OdpowiedzUsuń
  10. No cóż są takie książki, które bardzo trudno doczytać do końca. Oby było ich jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm chyba ta książka mnie nie przekona do siebie :D
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń