Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2017

"Deszczowa noc" - Jodi Picoult






Tytuł: Deszczowa noc
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2009
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 536






Co byście zrobili dla ukochanej osoby? Człowiek zakochany odpowie, że wiele... ci mniej rozsądni dorzucą pewnie że wszystko. Można spróbować się zmienić na lepsze, można nauczyć się sztuki kompromisu, nawet jeśli coś nie idzie po naszej myśli. Można też przebaczyć zadane rany, bo przecież miłość wybaczy wszystko. Ale czy na życzenie ukochanej osoby potrafilibyście ją zabić?

Jamie musiał stanąć przed takim wyborem i na wyraźną prośbę swojej żony nieuleczalnie chorej na raka, pewnego dnia docisnął poduszkę do jej twarzy i sprawił, że już nigdy nie otworzyła oczu... To oczywiście przyniosło dalsze konsekwencje, bo przecież pozbawienie życia z jakichkolwiek miłosiernych pobudek by nie było z punktu widzenia prawa zawsze będzie zabójstwem sądzonym przez wymiar sprawiedliwości.

"Deszczowa noc" to książka osnuta dozą melancholii i bólu po stracie bliskiej osoby. Stawiająca pytanie jak żyć po utracie cząstki siebie. Powieść przywołująca piękne wspomnienia z przeszłości, które nigdy nie będą już do odzwierciedlenia. Ale Jamie i jego nieposkromiona miłość do Maggie oraz dywagacje sądowe nad tym, czy mężczyzna faktycznie jest winny to nie jedyny motyw tej powieści.
W książce mamy również wątek Camerona - przystojnego szefa policji oraz Allie - oddanej mężowi florystki i ich nieoczywisty, trudny związek. Na horyzoncie pojawia się także Mia - nietuzinkowa, niezależna, trochę magiczna postać, która postawi życia Camerona pod znakiem zapytania.

"Ani razu nie zadała sobie pytania: Czym na to zasłużyłam? W głowie pulsowała jej całkiem odmienna myśl: Co on takiego zrobił, żeby zasłużyć na kogoś takiego jak ja?"

"Deszczowa noc" to książka w której nie ma łatwych pytań i jednoznacznych odpowiedzi. Powieść, w której nic nie jest czarne lub białe, a nad bohaterami rozpościera się cała paleta szarości. Jak to w książkach Picoult bywa życie nie jest ukazane niczym bajkowa sielanka, a miłość jako latające w brzuchu motyle. "Deszczowa noc" mówi o trudach życia, ciężkich do podjęcia decyzjach przynoszących cierpienie i sytuacjach, w których ktoś znajduje się na zakręcie.

Poznajemy każdego z bohaterów, wchodząc w ich umysły, zgłębiając ich myśli i uczucia. Książka zmusza także do refleksji nad tematem eutanazji i tego czy właściwie jest zabawianie się w Pana Boga i na własną rękę decydowanie o długości czyjegoś życia.

To kolejna poruszająca i emocjonująca książka Picoult, która na długo zapisze się w mojej pamięci. Coś dla fanów niebanalnych historii. Do przeczytania oczywiście zachęcam.

czwartek, 19 maja 2016

"Pół życia" - Jodi Picoult







Tytuł: Pół życia
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2012
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 464





Luke to fascynata i badacz wilków, żyjący pełną parą, zgodnie z naturą. Wszystko zmienia się, gdy ulega poważnemu wypadkowi, w wyniku którego traci świadomość. Podtrzymywanemu wyłącznie przez respirator, lekarze nie dają żadnych szans na poprawę. Aby podjąć decyzję w sprawie dalszych losów Luke'a, z Tajlandii przyjeżdża jego syn Edward, który po wielkiej awanturze przez 6 ostatnich lat nie zamienił z ojcem ani słowa. Nie widząc nadziei, postanawia odciąć rodzica od respiratora. Tymczasem z tą decyzją zupełnie nie zgadza się jego siostra, 17-letnia Cara, która za wszelką cenę chce zatrzymać ojca przy życiu. Kto ostatecznie postawi na swoim? Dlaczego w ogóle doszło do wypadku? I co tak ważnego poruszyło Edwarda z ojcem przed laty? O tym wszystkim dowiecie się z książki "Pół życia".

Jak zawsze w swoich powieściach Picoult stawia nas przed trudnym problemem, na który nie ma odpowiedniego rozwiązania. Tym razem jest to kwestia eutanazji. Z jednej strony logika podpowiada, by zakończyć życie podtrzymywane jedynie przez maszynę. Z drugiej znowu jak można ukochaną osobę skazać na śmierć?

W tle rozgrywają się inne problemy. Usilne poszukiwanie akceptacji wśród rodziców i próbowanie zmieniać się dla nich czy też problem ze znalezieniem miejsca dla siebie. To sprawia, że gdzieś tam możemy utożsamić się z bohaterami i bardziej się z nimi zżyć.
W książce występuje narracja pierwszoosobowa, jednak nie tylko ze stanowiska jednej osoby. Myśli i racje poznajemy z punktu widzenia Cary, Edwarda, ich matki, Luke'a, a częściowo nawet i innych osób. To nieco wprawia czytelnika w mętlik, ale też zwraca uwagę na fakt, że w życiu nie powinniśmy podejmować decyzji i osądzać innych po wysłuchaniu wyłącznie jednej strony konfliktu.

Podczas czytania przez cały czas byłam ciekawa powodu kłótni między ojcem a synem, który sprawił, że Edward przed laty wyjechał i przez cały ten czas nie odezwał się nigdy do ojca. Pierwsza wersja serwowana przez Picoult zupełnie mnie nie zadowoliła, jednak sam koniec powieści pokazał, że istniała jeszcze druga, zatajona, ale prawdziwa, która tym razem mnie usatysfakcjonowała.

Książki Picoult cenię też za to, że autorka pisząc o danym temacie, nie ma o nim płytkich danych, a widać, że zasięgnęła sporo wiedzy. W "Pół życia" poznamy sporo ciekawostek na temat wilków od hierarchii w watahach, przez rodzaje wycia tych zwierząt, po sposoby poznawania i informowania o akceptacji przez nie aż po różne osobowości wilków.

"Pół życia" to książka mimo że traktująca o poważnym problemie eutanazji, to napisana z niezwykłą lekkością. Poruszająca problemy życia rodzinnego, które można odnieść do stwierdzenia, że z rodziną dobrze wygląda się tylko na zdjęciach. Wciągająca powieść tocząca się na wpół w szpitalu na wpół w sądzie. Do przeczytania zdecydowanie zachęcam.

sobota, 19 marca 2016

"Przemiana" - Jodi Picoult





Tytuł: Przemiana
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2010
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 544






June Nealon była szczęśliwą żoną i matką, dopóki pewnego dnia, wracając do domu, nie otrzymała straszliwej wiadomości o morderstwie jej męża i dziecka. Od tej pory jej świat stanął na głowie, a stwierdzenie, że "czas leczy rany" po wielu latach od tragedii dalej było dla niej fałszywe.
Shay Bourne oczekując w więzieniu na swoją egzekucję, dowiaduje się o poważnie chorej Claire Nealon - córce June. Chcąc odkupić winy, pragnie przekazać swoje serce dziewczynce. Problem w tym, że zarówno matka jak i córka za nic w świecie nie chcą przyjąć organu mordercy ich rodziny.

Jak to u Jodi Picoult bywa nic nie jest łatwe i oczywiste. Spotykamy się z puentą, że nie powinno się nikogo oceniać, ani mierzyć swoją miarą. Dostajemy obraz June - kobiety, której mąż zginął w wypadku samochodowym, zostawiając ją samą z małą córeczką. W jakiś czas po tym June poznaje Kurta, z którym się wiąże. Po kilku latach zachodzi z nim w ciąże i kiedy wszystko znów pełne jest barw, a mała dziewczynka lada moment ma się urodzić, na szczęśliwą rodzinę znów pada cień. Kurt i jej córka Elisabeth zostają zamordowani. Od tej pory June żyje z bólem i nienawiścią w sercu, którym ciężko jest zaradzić. I z drugą chorą córką, która umrze jeśli w najbliższym czasie nie zostanie przeszczepione jej serce.

Tymczasem w więzieniu, w którym przebywa osądzony Shay Bourne, zaczynają dziać się "cuda", po których ludność zaczyna wierzyć, że mężczyzna ten jest mesjaszem i pielgrzymkami nawiedzać miejsce jego pobytu. U progu celi zjawia się też Michael - duchowny, który po poznaniu Shaya zaczyna kwestionować kierujące nim zasady. Nie trudno w książce znaleźć nawiązań do "Zielonej mili" S. Kinga. Nawet dla osoby takiej jak ja, która tylko raz, dawno temu i to fragmentarycznie widziała film na jej podstawie, dość oczywistym było podświadome powiązanie tych dwóch utworów ze sobą. Nie powiem, by wzorowanie się na książce Kinga wyszło Picoult na dobre. W końcu autorka już nie raz udowodniła, że ma głęboką wyobraźnię i mnóstwo pomysłów, a takie nawiązanie pozostawiło pewien niesmak i dla osób, które spotkały się z pisarką po raz pierwszy być może także niechęć do dalszych powieści.
W "Przemianie" akcja opisywana jest (typowo dla Picoult) z punktu widzenia kilku bohaterów. Poznajemy uczucia, myśli i pobudki, którymi się kieruje każdy z nich. Każdy odnosi się do panujących wydarzeń, analizując je pod kątem swojego zawodu czy też przeszłości. Mamy poruszoną kwestię religii, wiary i przebaczenia.

Pod koniec książki dowiadujemy się o rzeczach niewiarygodnych, które obracają spojrzenie na postaci o 180 stopni. Sama pewnego wątku domyśliłam się już wcześniej, dlatego niestety nie było ono dla mnie zbyt dużym zaskoczeniem. I tu po raz kolejny spotykamy się z puentą, że nic w życiu nie jest takie, jakie nam się na pierwszy rzut oka wydaje.

"Przemiana" to interesująca powieść warta uwagi, poruszający trudne problemy, na które nie ma idealnych czy prawidłowych rozwiązań. Idealna dla tych, którym niestraszne jest cierpienie, a które w trakcie czytania chcą pobić się trochę z własnymi myślami i skłonić umysł do refleksji.

środa, 7 października 2015

„To, co zostało” – Jodi Picoult





Tytuł: To, co zostało
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2013
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 560






Sage Singer, zrozpaczona po śmierci matki, zaczyna uczęszczać do grupy wsparcia, gdzie poznaje i zaprzyjaźnia się ze starszym panem. Josef Weber to emerytowany nauczyciel, miłośnik zwierząt, społecznik szerzący dobro. Pewnego dnia zwraca się do Sage z prośbą o przysługę – chce by ta mu wybaczyła i pomogła mu umrzeć. Jak się okazuje, mężczyzna nie jest tym, za którego podawał się przez prawie 70 ostatnich lat. Josef wyjawia swój przerażający sekret z przeszłości. Był SS-manem w obozie koncentracyjnym, a na swoim koncie ma śmierć milionów Żydów. Jak postąpi Sage, wiedząc o tej prawdzie, której nikt nie chciałby usłyszeć? 

czwartek, 18 września 2014

„Zagubiona przeszłość” – Jodi Picoult







Tytuł: Zagubiona przeszłość
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2009
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 528






Delia wiedzie szczęśliwe i spokojne życie. Ma uroczą córeczkę, przystojnego narzeczonego, kochającego ojca, oddanego przyjaciela i psa, który towarzyszy jej przy pracy marzeń. Czegóż więcej można chcieć od życia? Pewnego jednak dnia w drzwiach domu kobiety staje policja, aresztując jej ojca za porwanie. Porwanie jego własnej córki, którego dopuścił się 28 lat temu, zabierając ją od matki, zmieniając swoją i córki tożsamość i tym samym dając Delii nowe życie.

W tej powieści Jodi Picoult dotyka problemu alkoholizmu, który tyczy się paru bohaterów i mimo ich najlepszych chęci, tak łatwo nie chce ich opuścić. Pokazuje, że hasło „alkoholikiem jest się przez całe życie” jest jak najbardziej prawdziwe, a nałóg ten jest tak silny, że mimo życia w trzeźwości przez lata, bardzo łatwo jest na powrót przekroczyć barierę uzależnienia.

Pisarka daje również do zrozumienia, że często mimo iż widzimy, co złego dzieje się z kochanymi przez nas ludźmi, to wcale nie chcemy zdawać sobie z tego sprawy i zamiast przejrzeć na oczy, udajemy, że wszystko jest w najlepszym porządku. Często nie zadajemy pytań, ale to nie dlatego, że boimy się usłyszeć kłamstwo, ale dlatego, że prawda jest tak bolesna, że to właśnie jej za wszelką cenę nie chcemy usłyszeć.

Główną kwestią poruszaną w książce jest porwanie i w jego konsekwencji pytanie czy ojciec dziecka dopuszczając się go, postąpił słusznie. Z jednej strony odebrał swojej byłej żonie jedyną, ukochaną córkę, a Delii nie dał możliwości poznania prawdy. Ale z drugiej kierował się wyłącznie dobrem dziecka, chcąc zapewnić mu bezpieczne, spokojne i szczęśliwe życie. Dla mnie był to argument nie do przebicia. Wyobrażałam sobie, co mogłoby spotkać Delię w przypadku, gdyby nie doszło do porwania i… na pewno nie byłoby to nic dobrego. Ale oczywiście bohaterowie mieli co do takiego zachowania liczne wątpliwości a nawet i pretensje do ojca Delii, czego nie do końca mogłam zrozumieć wobec szczęśliwego życia jakie jej umożliwił.

No właśnie, i tu pojawia się pewna kwestia, która przynajmniej na początku mocno mnie irytowała, czyli to idealne życie Delii. Zewsząd była otoczona kochającymi ją ludźmi, którzy zachwycali się nią i byli w nią wpatrzeni jak w obrazek. Mimo problemów zawsze miała na kogo liczyć, zawsze miała wsparcie i pomoc. A czy tak wygląda życie każdego, pospolitego człowieka? No nie wiem… według mnie Delia miała ogromne szczęście i powinna być niezwykle wdzięczna za to, co ją spotykało. A miałam wrażenie, że książka skupia się na wielkim smutku, uznając za ogromny błąd odebranie dziecka matce.

Książka najbardziej zaczynała mi się podobać, gdy zaczynała dobiegać już końcowi, ponieważ wtedy miało miejsce wiele wzruszających chwil, wywołujących spore emocje. Na ostatnich kartach zawarły się również pewne mądre prawdy życiowe, z którymi nietrudno się zgodzić.

Oprócz interesujących wątków na sali sądowej opisywanych w taki sposób, że możemy się poczuć, jakbyś sami brali udział w procesie, akcja książki miała miejsce również w więzieniu. Dzięki temu możemy poznać atmosferę tego miejsca oraz zasady, te oficjalne, jak i przede wszystkim niepisane nim rządzące. A nawet w książce tej pisarka pociągnęła ciekawy wątek procesu produkcji metamfetaminy.


Na pewno nie jest to najlepsza książka Picoult, jaką czytałam, co nie oznacza, że oceniam ją źle. Jak zwykle przy twórczości tej autorki powieść czyta się szybko i pomimo trudnych tematów dosyć łatwo i przyjemnie. Mimo wszystko w przeciwieństwie do innych książek pisarki ta nie wywołała, przynajmniej w moim przypadku, rozdarcia wewnętrznego między dwiema stronami, z których każda ma swoją rację. Tu praktycznie od początku trzymałam stronę ojca Delii, a bieg wydarzeń sprawiał, że tylko się w swoim zdaniu utwierdzałam.

wtorek, 12 sierpnia 2014

„Linia życia” – Jodi Picoult






Tytuł: Linia życia
Autor: Jodi Picoult
Rok wydania: 
2011
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 522





Paige w wieku 5 lat zostaje opuszczona przez matkę i od tej pory pozostaje pod opieką ojca. Dziewczyna nie może pogodzić się z tym faktem i bezustannie zastanawia się, co wpłynęło na taką decyzję rodzicielki. Kiedy kończy 18 lat opuszcza rodzinną miejscowość, aby odciąć się od przeszłości. W nowym miejscu zatrudnia się w barze i tam też wkrótce poznaje swojego przyszłego męża, pochodzącego z wysoko postawionej rodziny, studenta medycyny. Rodzice Nicholasa nie akceptują jednak jego związku z Paige i grożą synowi, że przestaną łożyć na jego studia. Mimo to młoda para decyduje się żyć razem, a tym samym Paige odkłada marzenia o szkole plastycznej i zatrudnia się na drugi etat. Po paru latach dziewczyna zachodzi w ciążę, do czego nastawiona jest niezbyt optymistycznie. Kiedy rodzi się dziecko, przytłacza ją natłok obowiązków, z którymi nie do końca daje sobie radę i po paru miesiącach postanawia tymczasowo odpocząć od swojej rodziny i wyjeżdża w poszukiwaniu swojej matki.

„Bój się Boga, dziewczyno […] a co na tym świecie jest tak, jak miało być? Życia się nie planuje, życie trzeba przeżyć.”

Książka ta porusza problem związany z macierzyństwem. Obecnie wiele młodych mam może liczyć na pomoc przy dziecku ze strony babć czy też niań, jednakże nie wszystkie. Niektóre tak jak i  Paige nie mają żadnego wsparcia, ani zrozumienia i muszą zajmować się dzieckiem praktycznie 24 h na dobę. Lektura ta pokazuje, że nowo narodzone niemowlę to wcale nie słodki, kochany aniołek, zasługujący na same zachwyty, a macierzyństwo to nie bajka, lecz ciężki okres w życiu kobiety, który może prowadzić do zniechęcenia, rozpaczy, a nawet i depresji.

Życie Paige i Nicholasa możemy podglądać z punktu widzenia właśnie tych dwóch postaci, na przemian poznając myśli każdego z nich. Jak w każdej książce Picoult ciężko jest przyznać jednej ze stron stuprocentową rację. Każda z nich ma argumenty na swoją korzyść, ale ponosi również w jakimś stopniu winę.

Mimo to większą winą obarczałam postać Nicholasa. Muszę przyznać, że strasznie irytowała mnie jego osoba, która jak na stereotypowego kardiochirurga przystało uznawała się niemalże za Boga i to nie tylko w pracy, ale i życiu rodzinnym. Chciał, żeby jego żona była na każde jego zawołanie, a sam poświęcał jej, jak i dziecku minimum czasu, bezustannie przebywając w szpitalu. Nie mogę też zrozumieć, jak mógł zmuszać ją do przyjęć, których nienawidziła, urządzić ich dom według własnego widzimisie wbrew woli żony, a także mieć praktycznie za nic jej marzenia, stawiając swoje szczęście ponad jej. A już kompletnie nie mogę pojąć tego, że przez lata kiedy Paige miała go na swoim utrzymaniu, odrzucając własne marzenia na rzecz jego szczęścia i pracując na dwóch etatach tylko po to, by on mógł piąć się po szczeblach kariery, uznawał to za jak najbardziej na miejscu, ale kiedy po 3 miesiącach nieobecności Paige powróciła do niego, on nie pozwolił zamieszkać jej w domu, który także należał do niej, ani widywać się z jej własnym dzieckiem.

Co do postaci Paige było mi przykro patrzeć na to, co spotyka ją w życiu. Najpierw porzucenie ją przez matkę. Decyzja o aborcji, która była jedynym możliwym wyjściem. Rezygnacja z wymarzonych studiów. I kiedy w końcu poznaje człowieka, któremu oddaje swoje serce, robiąc wszystko, by wreszcie zaznać poczucia bezpieczeństwa i miłości, ten tylko wykorzystuje jej uległość i niskie poczucie własnej wartości.

Jeśli chodzi o rodziców Nicholasa, to mimo początkowego niemiłego wrażenia, jakie stworzyli, pod koniec lektury ich zachowania były nad wyraz wzruszające. Okazali się ciepłymi, wyrozumiałymi i mądrymi ludźmi, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o ich synu.


„Linia życia” to książka, której akcja mimo że rozgrywa się w Ameryce, w żaden sposób nie przypomina mitycznego amerykańskiego snu. To pozycja ukazująca codzienne problemy zwykłych ludzi z dogłębnie rozrysowanymi charakterami i psychiką postaci. Zmusza do refleksji nad własnym życiem, zastanowienia się czy jesteśmy we właściwym miejscu oraz przemyślenia czy w tej gnającej coraz szybciej egzystencji, szarej i nieraz ponurej nie zatraciliśmy czasem samego siebie. 

poniedziałek, 21 lipca 2014

„W naszym domu” – Jodi Picoult







Tytuł: W naszym domu
Autor:
Jodi Picoult
Rok wydania: 
2011
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 696






Zespół Aspergera… odmiana autyzmu, charakteryzująca ludzi go posiadających tym, że mają niebywałą wiedzę w dziedzinach, którymi się interesują… To chyba tyle co mogłabym powiedzieć na temat owego zaburzenia przed przeczytaniem książki. Natomiast po lekturze moja wiedza znacznie się poszerzyła.

Główny bohater – Jacob Hunt to osoba mająca wyżej wymienione zaburzenie. Na pierwszy rzut oka wydaje się być zwyczajnym nastolatkiem, jednak chociażby krótka z nim rozmowa daje do zrozumienia, że coś jest nie tak. Może bezustannie zarzucać rozmówcę najbardziej szczegółowymi i najmniej istotnymi informacjami. Nie umie rozpoznać nastroju innych ludzi i gdy ktoś uśmiecha się w fazie frustracji, odczytuje to jako przejaw radości. Nie potrafi być empatyczny. A każde nawet najmniejsze zaburzenie harmonogramu dnia wprawia go w zdenerwowanie i prowadzi do ataku.

Jacob pasjonuje się kryminalistyką, ogląda serial detektywistyczny, zbiera odciski palców, inscenizuje zbrodnie i zawsze zjawia się nieproszony na miejscu przestępstwa, pomagając policjantom rozwiązać zagadkę. Zwykle jego sugestie są prawidłowe, także jego zainteresowanie wydaje się mieć same plusy, jednakże do czasu. Kiedy ginie jego instruktorka umiejętności społecznych, po pewnym czasie wszystkie poszlaki wskazują na to, że to Jacob ją uśmiercił i od tej pory będzie musiał tłumaczyć się przed sądem.

Kiedy zobaczyłam ile ta książka ma stron, trochę się przeraziłam. Po przeczytaniu pozycji uważam, że równie dobrze autorka mogłaby nie wdawać się w tak liczne szczegóły i streścić się przykładowo w 500 stronach. Czasami miałam wrażenie, że ta historia trwa już za długo. I mimo że momentami wydawało się, że jej lektura nigdy nie dobiegnie końca, świetne pióro pisarki sprawiło, że ogólnie rzecz biorąc, książkę czytało się szybko, a fabuła wręcz pochłaniała. Co na to wpłynęło? Na pewno wątek kryminalistyczny, którego rozwiązanie można poznać dopiero na ostatnich kartach. Cały czas byłam przekonana, że Jacob nie może być mordercą, jednakże czasem jego zachowania budziły pewien niepokój, a przez nie chłopak sam nieświadomie ściągał na siebie podejrzenia.

Jeśli chodzi o rozwiązanie zagadki, to było ono ciekawe, jednakże jak na trzymanie czytelnika w niepewności przez prawie 700 stron według mnie powinno jakoś bardziej szokować i robić większe wrażenie. Chociaż to już może kwestia moich wysokich wymagań. W ostatecznym rozrachunku wydawało się proste i klarowne, a na pewno nie wyrafinowane.

Co do postaci Jacoba widać, że autorka kreując ją, rzetelnie zgłębiła wiedzę z zakresu zespołu Aspergera, opisując wiele wydarzeń charakterystycznych dla tego zaburzenia. Dzięki temu można dowiedzieć się wiele na temat tego schorzenia i zapewne w sposób dużo ciekawszy i bardziej przystępny, niż z naukowych podręczników.

Oprócz tego pisarka postawiła się również na miejscu najbliższej rodziny nastolatka, ukazując myśli i refleksje, jakie ją nawiedzały oraz trudy życia z osobą chorą. Szczególnie spodobała mi się i wzruszyła mnie postać Theo, młodszego brata Jacoba, który mimo że wiele razy narażany był na wstyd przez swojego brata, nie miał przez niego żadnych przyjaciół, a w rodzinie stał na drugim miejscu, to zawsze czuł się za niego odpowiedzialny, bronił go i kochał takim, jakim był.   


Mam jak pewnie wielu słabość do twórczości Jodi Picoult, toteż mimo minusów, nie potrafię i chyba nigdy nie będę umiała się do niej zniechęcić. Także i w tym momencie książkę polecam, a na mojej półce leż już jej kolejna pozycja tej autorki, którą mam nadzieję szybko przeczytać. 

sobota, 17 maja 2014

„Dziesiąty krąg” – Jodi Picoult






Tytuł: Dziesiąty krąg
Autor:
Jodi Picoult
Rok wydania: 
2007
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 368







Trixie Stone to typowa amerykańska nastolatka, która szybko wkracza w świat dorosłych. Dziewczyna nie może pogodzić się z decyzją swojego chłopaka Jasona o rozstaniu i za wszelką cenę chce wrócić do niego. Razem z przyjaciółką Zephyr opracowują plan, który pomógłby spełnić jej życzenie i bez wiedzy rodziców urządzają wielką imprezę. Wszystko jednak wymyka się spod kontroli, a spokojny sen Daniela Stone niszczy tragiczna wiadomość jego córki, która informuje go, że została zgwałcona przez Jasona. Od tej pory zawsze opanowany i spokojny Daniel przeradza się w żądnego zemsty człowieka, jakim był w dalekiej przeszłości. Laura, matka Trixie, chcąc ratować małżeństwo i nie rozbijać rodziny, zrywa z kochankiem. Samą Trixie czeka zaś życie jak z koszmaru, w którym mało kto wierzy w jej wersję wydarzeń.

Jak w każdej książce Picoult, tak i w tej nie mogło zabraknąć trudnego tematu, tragedii, która raz na zawsze zmienia życie ludzi, ukazując ich niemoc wobec tego co nastąpiło.

„Ofiary gwałtu odchodzą na zawsze, tak samo jak ci, którzy zginęli tragicznie. Różnica polega na tym, że muszą jeszcze przejść przez całe swoje życie.”

Początkowo bohaterowie książki wzbudzali we mnie niemałe zdziwienie połączone wręcz z niechęcią. Bo jak Daniel, będąc niemalże pewny zdrady żony, unika tego tematu i zachowuje się tak, jakby nigdy nic? Jak Laura, wykładowczyni na uniwersytecie, wiedząc jak bardzo niemoralny i wbrew konwenansom jest jej romans ze studentem, mimo wszystko prowadzi podwójne życie? I wreszcie jak Trixie, czternastolatka i praktycznie dziecko, dopuszcza się wulgarnych zachowań kompletnie niestosownych do swojego wieku? Dopiero kiedy dochodzi do tragedii, rodzina Stone’ów budzi się z letargu, zdając sobie sprawę, że coś w ich życiu poszło nie tak, zrzuca maski i pokazuje wtedy swoje prawdziwe oblicze. 

Interesującym zabiegiem zastosowanym w książce są nawiązania do piekła z poematu Dantego Alighieri. Laura na uniwersytecie zajmuje się „Boską komedią”, a Daniel zainspirowany jej pracą tworzy komiksy o piekle. Natomiast tytułowy „Dziesiąty krąg”, będący ostatnim i zarazem najgorszym, jest metaforą do życia Laury, Daniela i Trixie, jakie przychodzi im wieść po tragedii.

W książce zawartych jest wiele retrospekcji, jednakże może nie aż tak wiele, jak w innych pozycjach Picoult. Za to tradycyjnie możemy poznać uczucia i stosunek do sprawy z punktu widzenia wielu bohaterów. Tuż obok psychicznej walki Trixie o względnie normalne życie, toczy się również śledztwo, które powoli ujawnia szczegóły całej tej sprawy. Detektywowi, który ją prowadzi przyjdzie odkopać i jeszcze raz zmierzyć się ze swoją smutną przeszłością. 

Tym razem jeśli chodzi o zakończenie można się go wcześniej domyślić, jednak odnosząc się do całości jest to świetna książka. Może nie najlepsza jeśli chodzi o twórczość Picoult, ale nie zgodzę się też z tym, że najgorsza, jak przeczytałam na jednym portalu.

I jeszcze jedno, tym razem w książce autorka zostawia nam zagadkę do rozwiązania. Przed każdym rozdziałem znajduje się kilka stron z komiksu tworzonego przez Daniela Stone. Zaś na każdej z nich znajduje się parę ukrytych liter, jakie w połączeniu tworzą ciekawy cytat, będący kwintesencją całej powieści. Dla mnie było to ciekawym i niespotykanym zadaniem stanowiącym kolejny plus tej książki.

sobota, 12 kwietnia 2014

„Jak z obrazka” – Jodi Picoult






Tytuł: Jak z obrazka
Autor:
Jodi Picoult
Rok wydania: 
2008
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 360







Policja odnajduje błąkającą się po cmentarzu w Los Angeles młodą kobietę. Na skutek amnezji nie pamięta, jak się nazywa, kim jest ani gdzie mieszka. Z biegiem czasu jednak przypomina sobie, że pracuje jako antropolog, a kiedy zgłasza się po nią mąż, okazuje się, że dodatkowo jest żoną sławnego na skalę światową aktora i producenta, Aleksa Riversa. Powraca z nim do wielkiego domu pełnego służby i powoli zaczyna przyzwyczajać się do niewiarygodnie bogatego i luksusowego życia. Pewnego dnia jednak parę szczegółów przywraca jej pamięć co do koszmarów z przeszłości. Przypomina sobie, że jest we wczesnej ciąży i musi chronić dziecko przed czyhającym na nie zagrożeniem. Tym samym jak przed paroma dniami ucieka tam, gdzie mąż nie będzie mógł jej znaleźć i gdzie będzie w pełni bezpieczna.

Oto druga już książka Jodi Picoult, jaką przeczytałam, której akcja nie toczy się na sali sądowej. To powtórnie mnie zaskoczyło, ponieważ mimo wszystko jestem do tego schematu przyzwyczajona. Powieści tej pisarki zawsze biorę do rąk z przyjemnością i zwykle do ostatnich stron przechodzę w pełni usatysfakcjonowana z lektury. Jednak z tą książką było inaczej. Nie tyle, że jakoś bardzo mnie rozczarowała, ale po prostu nie miała w sobie „tego czegoś”, co zawierają inne dzieła Picoult.

Z pozoru idealne małżeństwo Aleksa z Cassie okazuje się, że za kulisami naznaczone jest również ponurym okrucieństwem. Aleks jednego dnia jest kochającym i dbającym mężem, a drugiego w fazie wściekłości potrafi zmaltretować swoją żonę tak, że przez kolejne dni pokryta jest całą gamą siniaków. Cassie jednak za każdym razem wybacza mu i żyje u jego boku, jak gdyby nigdy nic. Temat zdawałby się intrygujący, a w połączeniu z początkową amnezją jeszcze bardziej ciekawy. I taka właśnie jest pierwsza część, która przyciąga czytelnika do poznania szczegółów z życia Cassie, która sama za dużo o sobie nie wie. Jednak, gdy kobieta znów odzyskuje pamięć, następuje obszerny opis tego jak doszło do poznania młodej pary, całego ich romansu, następnie ślubu i początkowo sielankowego życia, który to opis ciągnie się i ciągnie niemalże w nieskończoność. Sam temat przemocy potraktowany jest wg mnie nieco po macoszemu, a postawa Cassie, która godzi się na okrutne traktowanie, za każdym razem usprawiedliwiając czyny Aleksa, tłumacząc je jego własnym cierpieniem i nie wykazując żadnych sprzeciwów, jest wręcz irytująca. W końcu kobieta decyduje się na opuszczenie męża, co jest odważnym krokiem godnym podziwu, jednak jak się okazuje jej kilkumiesięczna separacja nie uczy jej niczego i po tym czasie widać, że jej zaślepienie i naiwność w dalszym ciągu się jej trzymają. Samo zakończenie jest nieco zaskakujące, jednak jakoś nie do końca przypadło mi do gustu i średnio pasowało mi do postaci Cassie. Uważam, że temat, jaki wybrała pisarka jest bardzo ciekawy, jednak ona sama nie potrafiła go ciekawie rozwinąć. Mimo to myślę, że można jej to wybaczyć, patrząc na resztę jej twórczości.

„Istnieje pewien problem ze zranionymi ptakami […] Albo pewnego dnia od ciebie odlecą, albo ich stan nigdy się nie poprawi. Choćbyś nie wiem co robiła, nie uleczysz ich rany.”

czwartek, 20 marca 2014

„Głos serca” – Jodi Picoult






Tytuł: Głos serca
Autor:
Jodi Picoult
Rok wydania: 
2012
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 560







Jane po kilkunastu latach mało angażującego małżeństwa odkrywa, że jej mąż nie tylko ceni karierę zawodową bardziej niż swoją żonę, ale również stawia ją wyżej w hierarchii ważności od ich dziecka. Jedno wydarzenia sprawia, że miarka się przebiera, dochodzi do awantury, w konsekwencji której Jane wraz z piętnastoletnią córką Rebeką ucieka z domu, by udać się w podróż przez całą Amerykę. Podróż niesamowitą, pełną przygód i nowych doświadczeń, podróż w głąb samego siebie, w poszukiwaniu miłości, pozwalającą odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.

Każdy kto zna twórczość Picoult wie, że charakterystyczne jest dla niej wplatanie w życie bohaterów rozpraw sądowych. Postaciami pobocznymi są adwokaci, sędziowie i prokuratorzy, a główni bohaterzy znajdują się na miejscu oskarżonych bądź poszkodowanych. Na taki schemat nastawiałam się również przy tej książce. Od początku zastanawiałam się, co będzie powodem rozprawy, kto zawini i w końcu jaki będzie wyrok. Niemniej jednak okazało się, że moje rozmyślania były zbędne, gdyż ani jedna osoba aż do końca powieści nie była niczym związana z prawem, co biorąc pod uwagę tendencje pisarki, było zaskakujące.

Na szczęście autorka nie zrezygnowała z typowej dla siebie ciekawej kompozycji książek, czyli przedstawianiu jednego problemu z punktu widzenia kilku z bohaterów, pokazując jak skrajne mogą być poglądy różnych ludzi na jedne i te same kwestie. Oprócz tego w książce wystąpiły liczne retrospekcje oraz przenoszenie akcji w przyszłość, co urozmaica fabułę, a także uchyla nieco rąbka tajemnicy, zachęcając do poznania dalszej historii.


Właśnie przez owe przenoszenie w przyszłość już mniej więcej w połowie powieści dowiadujemy się o kulminacyjnym wydarzeniu, które tak naprawdę dzieje się dopiero u samego kresu historii, a odbije się głębokim piętnem na reszcie bohaterów. Niemniej jednak nie jest to książka o charakterze sensacyjnym, toteż zdradzenie tego wątku nie niszczy sensu jej treści.

Początkowo powieść nieco mnie nużyła i wydawała się zbyt sielankowa. Po poznaniu jednak w/w dramatycznego wątku wiedziałam, że będzie ona również spowita smutkiem, bólem, żalem. Jest to książka o uczuciach, o miłości, o tym co ważne. O tym, że mało kto spotyka na swej drodze prawdziwą drugą połówkę, a 90% ludzi żyje w związkach ze względu na dopasowanie, a nie największą miłość. Jednak czy kiedy po latach niesienia bagażu doświadczeń spotyka się w końcu bratnią duszę, czy warto wtedy wyrzucić ów bagaż? Przekreślić przeszłość grubą krechą i zacząć wszystko od nowa dla zaspokojenia własnych egoistycznych pobudek, nie bacząc na innych, na to że tym samym można zniszczyć im życie? Książka odpowiada na powyższe pytania z punktu widzenia Jane, jednak każdy z nas będąc na jej miejscu mógłby wybrać inną drogę, odpowiedzieć inaczej.

Jak dla mnie ta jak i inne książki Picoult są niezwykłe. Z jednej strony kończą się spokojem i harmonią, pogodzeniem się z sytuacją, swego rodzaju radością, z drugiej znowu spowite są smutkiem, żalem i tęsknotą za tym, co było a już nigdy nie wróci. Te diametralne uczucia rodzą się w wyniku niełatwych sytuacji. Problemów, na które nie ma prawidłowych rozwiązań. To nie książki, które kończą się stuprocentowym happy endem, o bohaterach których można powiedzieć, że będą żyli długo i szczęśliwie. Może będą, ale aby do tego doszło czeka ich jeszcze długa droga, jednak z ich pamięci nie uda się nigdy wymazać tego, co przeżyli.