Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 kwietnia 2016

"Skazana na życie" - Anna Langfus




Tytuł: Skazana na życie
Autor: Anna Langfus
Rok wydania: 
2008
Wydawnictwo: 
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 272




XX wiek, początek II wojny światowej. Anna Langfus to młoda Żydówka, która niedawno wyszła za mąż. Żyje w getcie, gdzie z dnia na dzień jest coraz niebezpieczniej i tylko karty pracy chronią Żydów przed śmiercią. W końcu nadchodzi dzień, gdy wraz z częścią rodziny ucieka za mur. Szantażowani rozdzielają się i w strachu i o głodzie próbują znaleźć miejsce dla siebie. Anna uwięziona przez gestapo, widzi śmierć swojego męża. Trafia do więzienia, gdzie po wyroku skazania na śmierć przy ciężkiej pracy oczekuje końca swojego żywota. Ale ten nie nadchodzi, załamując dziewczynę i odbierając jej wszelką nadzieję, nawet tę na śmierć.

"Skazana na życie" to nie do końca dosłowna autobiografia autorki, ale książka napisana na faktach. Opowiada historię młodej, dość rozpieszczonej, pochodzącej z dobrego domu dziewczyny, studiującej, z mężem u boku i z perspektywą przejęcia fabryki przemysłowej rodziców. Jednak ta sielankowa wizja traci na wartości wraz z pierwszymi strzałami padającymi z niemieckich rewolwerów i koniecznością ukrywania się w domu. A jedynym uczuciem jakie ją przepełnia jest strach.

Pierwsze strony książki niestety nie należą do zbyt ciekawych, jednak już po ucieczce z getta dzieje się coraz więcej, a wraz ze wzrostem niebezpieczeństwa, rośnie ciekawość odnośnie dalszych losów Anny i jej męża Jakuba.

To książka która pokazuje, że nie tylko Niemcy byli tymi złymi, ale również wśród Polaków zdarzały się postawy szmalcowników, wyłudzających od Żydów niemałe pieniądze. Także w więzieniu kobiety zamiast pomagać sobie w niedoli, dogryzały sobie nawzajem i wykorzystywały inne.

"Skazana na życie" to nie typowa książka, w której Żydzi trafiają do obozów koncentracyjnych, by przymierać głodem, wykonywać katorżnicze ćwiczenia i być zdanym na łaskę nazistów. To książka o permanentnym uciekaniu Żydówki, ukrywaniu się po domach, lasach, w wiecznym lęku poszukiwaniu miejsca na schronienie.

Sama główna bohaterka skutecznie mnie irytowała. Miałam wrażenie, że wiecznie, już od samego początku uważała się za lepszą od innych. Jeśli ktoś troszczył się o nią i chciał, by trzymali się razem, tą nie obchodziło to, ignorowała tę osobę i oddalała się, przekonana, że świetnie poradzi sobie sama. Jakimś dziwnym trafem zawsze jej się udawało, ale przez to jej zachowanie czasem aż "chciałam", by dano jej nauczkę.

"Skazana na życie" to smutna historia osadzona w czasach II wojny światowej. Pokazuje ciemniejszą stronę ludzkiej natury, gdzie zamiast sobie pomagać, poszukiwano sposobów na wzbogacenie się kosztem innych. Pobudzająca do refleksji nad przeszłością.

piątek, 15 kwietnia 2016

"Nie tak łatwo być Czesławem" - Jarek Szubrycht, Czesław Mozil






Tytuł: Nie tak łatwo być Czesławem
Autor: Jarek Szubrycht, Czesław Mozil
Rok wydania: 
2015
Wydawnictwo: 
Otwarte
Liczba stron: 327






Pierwszy raz usłyszałam o Czesławie bodajże wtedy, gdy został jurorem w programie X Factor. Jąkanie się, kiepska składnia, błędy i nieumiejętność wysłowienia się z pewnością mnie do niego nie przekonały. Tym bardziej że w moim otoczeniu padały wówczas na niego wyłącznie słowa krytyki. Jednak jakaś siła sprawiła, że zaczęłam zagłębiać się w twórczość Czesława Mozila i powoli coraz bardziej go za nią podziwiać. Zaczęłam oczywiście od niegdyś hucznej "Maszynki do świerkania" i kliku innych piosenek z początkowych faz jego twórczości. Później zachwyciłam się magią w "Czesławie śpiewającym Miłosza". W międzyczasie poznałam piosenki z pierwotnego zespołu "Tesco Value". By wreszcie ostatecznie zachwycić się przesłaniami płynącymi z najnowszej płyty o emigrantach. Różnych muzyków słuchałam na przestrzeni lat, ale akurat Czesław Mozil jest tym, do którego po dziś dzień wracam i którym się zachwycam. Więc kiedy dowiedziałam się o tym, że wydaje biografię, nie mogłam jej nie przeczytać.

Czesław opowiada o swoim dzieciństwie, o emigracji do Danii, o rodzicach, przyjaciołach, szkołach, obozach, pierwszych pracach, dziewczynach, by następnie płynnie przejść do tematu studiów, pierwszego zespołu, początkowo nieudolnych koncertów, wyjazdów do Polski, kolejnych piosenek, płyt, tras koncertowych... Mimo że ma zaledwie 37 lat, jego dotychczasowe życie było barwne i działo się w nim naprawdę wiele ciekawego, o czym świadczy wydana niedawno biografia. 

Bilet z koncertu na którym byłam :)
Książka napisana jest prostym i przyjemnym językiem, bez zbędnej powagi czy patosu. Brzmi tak, jakby Czesław opowiedział o swoim życiu, a jego słowa zostały bezpośrednio przelane na papier bez większej ingerencji i cenzury ze strony autora. "Znając" zatem Czesława i czytając jego książkę, słyszy się jego dźwięczny głos, tak jakby siedział tuż obok i dzielił się anegdotkami ze swojego życia, niczym stary, dobry kumpel.

Historię Czesława spisał Jarek Szubrycht, który co ciekawe kiedyś zupełnie nie wierzył w sukces muzyka. I myślę, że to idealnie podsumowuje życie Czesława jako artysty. Na każdym kroku ludzie dawali mu znać, że poniesie porażkę, że za to i tamto zostanie zdeptany. Mówili mu, żeby sobie darował, by zmienił dany tytuł czy treść piosenki, bo się nie przyjmie. Jednak Czesław za każdym razem mówił stanowcze "nie" i dobrze na tym wychodził.

Biografia ta jest niezwykle pozytywna, pokazuje, że warto walczyć o marzenia i dążyć do własnego szczęścia, wbrew temu co mówią inni. I co najważniejsze już dawno nie czytałam książki, która dałaby mi takiego kopa do działania. Więc jeżeli nie możecie się za nic zabrać, wydaje wam się, że wciąż tkwicie w miejscu i nie macie większej chęci do działania, polecam przeczytać "Nie tak łatwo być Czesławem" - powrót motywacji gwarantowany!

Autograf Czesława ;)
Trzeba przyznać, że Czesław Mozil jest dość kontrowersyjną i przez to często mało lubianą osobą. Wystarczy spojrzeć na ostatnią jego płytę "Księga Emigrantów". Nazywanie ludzi murzynami czy tytuł "Nienawidzę cię, Polsko" z pewnością nie mogły przejść bez negatywnego echa. Jednak wystarczy wsłuchać się teksty piosenek, by dostrzec ich prawdziwe przesłanie. Niestety żyjemy w biegu, w czasach, gdzie ludziom nie chce się poświęcać czasu na dłuższe refleksje, za to łatwiej jest hodować w sobie hejtera działającego zgodnie z zasadą "nie znam się, to się wypowiem". I tak oto rodzi się istna satyra, gdy osobom kochającym Polskę każe się "wyp***dalać z kraju".

Pod koniec książki Czesław opowiada o swoich spostrzeżeniach odnośnie Polaków, z którymi nie sposób byłoby mi się nie zgodzić, choć oczywiście część osób znów może uznać je jako prowokację. Mam wrażenie, że podobnie jak Czesław mam mocno luźne (czy też zapewne wg innych specyficzne) poczucie humoru, którego niestety wiele osób poprzez nie wiem czy brak dystansu czy czegoś innego, nie rozumie i krytykuje. Z drugiej strony Czesław wskazuje nasz kraj jako dość konserwatywny, w którym krytykuje się osoby próbujące "wyjść z pudełka". Jeszcze sama z jakieś 6 lat temu należałam do takich osób, szufladkujących innych i próbującym patrzeć na świat w systemie zero-jedynkowym. Dziś jestem bardziej otwarta i jeśli ktoś robi coś wbrew przyjętym konwenansom, nie krzywdząc jednak innych, a robiąc coś, co lubi i spełniając siebie, trzymam za niego kciuki.  

"Nie tak łatwo być Czesławem" to książka, którą czyta się lekko i przyjemnie i z której można dowiedzieć się wielu ciekawych historii z życia muzyka, więc nawet jeśli szczególnie nie słuchacie Czesława, myślę, że lektura i tak będzie interesująca. Daje pozytywnego kopa i pokazuje, że o marzenia warto walczyć. Jeśli nie znacie twórczości Mozila, może po książce się do niej przekonacie, a jeśli już go znacie i lubicie - lektura obowiązkowa!

sobota, 12 grudnia 2015

"Dziennik Helgi" - Helga Hoskova-Weissowa





Tytuł: Dziennik Helgi
Autor: Helga Hoskova-Weissowa
Rok wydania: 
2013
Wydawnictwo: 
Insignis
Liczba stron: 256






Helga zaczęła pisać swój dziennik w 1938, mając 8 lat. Wtedy jeszcze mieszkała z rodzicami w Pradze. I już wtedy odczuła falę nazistowskiej nienawiści. Wyrzucenie jej ojca z pracy, zamknięcie szkoły, rozkaz noszenia gwiazd Dawida. Wkrótce razem z rodzicami musiała też opuścić dom i wyjechać do getta w Terezinie. Tak minęły jej 3 lata, po których została wywieziona do Oświęcimia. Następne lata spędziła w kolejnych obozach koncentracyjnych, głodując, chorując i tracąc nadzieję na wolność. Cudem doczekała się wyzwolenia. Ostatecznie powróciła do Pragi, gdzie postanowiła uzupełnić swój dziennik zamurowany niegdyś w skrzynce w Terezinie.

czwartek, 9 lipca 2015

„Wilk z Wall Street” – Jordan Belfort






Tytuł: Wilk z Wall Street
Autor: Jordan Belfort
Rok wydania: 
2014
Wydawnictwo: 
Świat Książki
Liczba stron: 512







Jordan Belfort to jeden z najbardziej znanych ludzi w Stanach Zjednoczonych. Jego żądza pieniędzy była tak wielka, że z biednego chłopca w krótkim okresie zawładnął Wall Street i stał się bogatym mężczyzną mającym na swoim koncie miliony. Niestety, jak to bywa, niebotyczne pieniądze mają duży i nieczęsto negatywny wpływ na ludzi, tak jak w przypadku bohatera i właśnie Jordan zabiera nas w świat swojego zwariowanego życia przez duże „Ż” bądź też jak to idealnie w książce określa - życia „bogatych i dysfunkcyjnych”.

Dużo czasu wstrzymywałam się przed obejrzeniem ekranizacji zgodnie z regułą „najpierw książka, później film”. Niestety nie było też możliwości jej przeczytania do czasu, gdy mojej koleżance w końcu udało się zabukować ją w bibliotece, a następnie mi pożyczyć.

Na początku muszę stwierdzić, że przeżyłam swoiste zaskoczenie, czytając tę pozycję. Ostatnio miałam okazję zapoznać się z lekturą „Diablicy z Wall Street”, w której to trochę brakowało mi większych szczegółów ze świata finansjery. Byłam przekonana, że w „Wilku…” na pewno ich nie zabraknie. A tu niespodzianka… Tak się składa, że jest to biografia (!) znanego finansisty, która chociaż początkowo co prawda odnosiła się do jego firmy na Wall Street, później zdecydowanie zeszła na inne tory.

Na pewnym etapie swojego życia Jordan przyznaje, że jest uzależniony od narkotyków, seksu i wydawania pieniędzy. I kiedy to ostatnie może wydawać się śmieszne, to jednak dla przeciętnego odbiorcy przepych i wyrzucanie grubych pieniędzy na każdym kroku może zdumiewać. We mnie osobiście wzbudziło pewną refleksję - obecnie bezustannie poszukuję promocji i zazwyczaj staram się kupować wszystko po niskich kosztach, dlatego zastanowiło mnie, czy gdybym była bogata (no może nie od razu jak Jordan Belfort, nie popadajmy w skrajności ;), ale ponadprzeciętnie, to czy moja rozpustna natura też by się ujawniła?

Ale powracając do książki, pełna jest ona wulgaryzmu, prostytutek, przekleństw i brutalności. No i oczywiście narkotyków, bez których mam wrażenie nijak nie funkcjonowałoby w ogóle Wall Street. To z pewnością nie powieść dla delikatnych i wrażliwych… No dobra, mnie czytało się ją całkiem dobrze i nie powiem, żeby mnie gorszyła, ale słyszałam o głosach oburzenia, dlatego wolę w razie czego uprzedzić. Tak czy inaczej książką dla dzieci ona na pewno nie jest.

Można by pomyśleć, że postać Jordana Belforta - oszusta, kłamcy, szaleńca, notorycznie zdradzającego swą żonę, narażającego życie innych, nieustannie pogrążającego się w narkotykach nie będzie budzić sympatii. A jednak tak nie jest. Jordan ma w sobie coś, co zachęca do kibicowania mu i trzymania jego strony. Spryt i bystrość czy ironiczne a i zarazem zabawne spojrzenie na świat, a może (trudna i dziwna, ale silna) miłość do żony i dzieci sprawiają, że mimo czasem karygodnych błędów jakie popełnia, puszczamy mu to w niepamięć i dajemy kolejną szansę.

Książka jest także swoistą przestrogą przed tym, co z człowiekiem może zrobić nadmiar pieniądza. Daje poczucie władzy, boskości i chęci czerpania „więcej i więcej”, co w przypadku Belforta dochodziło już do niemal opłakanych skutków.


Kto książki jeszcze nie przeczytał, serdecznie do tego zachęcam. Niecodzienna historia o nieprzeciętnym życiu młodego finansisty. Napisana lekko i z poczuciem humoru (często czarnego). Którego życie jego, jego żony i przyjaciół idealnie podsumowuje wyrażenie „bogaci i dysfunkcyjni”.