piątek, 15 kwietnia 2016

"Nie tak łatwo być Czesławem" - Jarek Szubrycht, Czesław Mozil






Tytuł: Nie tak łatwo być Czesławem
Autor: Jarek Szubrycht, Czesław Mozil
Rok wydania: 
2015
Wydawnictwo: 
Otwarte
Liczba stron: 327






Pierwszy raz usłyszałam o Czesławie bodajże wtedy, gdy został jurorem w programie X Factor. Jąkanie się, kiepska składnia, błędy i nieumiejętność wysłowienia się z pewnością mnie do niego nie przekonały. Tym bardziej że w moim otoczeniu padały wówczas na niego wyłącznie słowa krytyki. Jednak jakaś siła sprawiła, że zaczęłam zagłębiać się w twórczość Czesława Mozila i powoli coraz bardziej go za nią podziwiać. Zaczęłam oczywiście od niegdyś hucznej "Maszynki do świerkania" i kliku innych piosenek z początkowych faz jego twórczości. Później zachwyciłam się magią w "Czesławie śpiewającym Miłosza". W międzyczasie poznałam piosenki z pierwotnego zespołu "Tesco Value". By wreszcie ostatecznie zachwycić się przesłaniami płynącymi z najnowszej płyty o emigrantach. Różnych muzyków słuchałam na przestrzeni lat, ale akurat Czesław Mozil jest tym, do którego po dziś dzień wracam i którym się zachwycam. Więc kiedy dowiedziałam się o tym, że wydaje biografię, nie mogłam jej nie przeczytać.

Czesław opowiada o swoim dzieciństwie, o emigracji do Danii, o rodzicach, przyjaciołach, szkołach, obozach, pierwszych pracach, dziewczynach, by następnie płynnie przejść do tematu studiów, pierwszego zespołu, początkowo nieudolnych koncertów, wyjazdów do Polski, kolejnych piosenek, płyt, tras koncertowych... Mimo że ma zaledwie 37 lat, jego dotychczasowe życie było barwne i działo się w nim naprawdę wiele ciekawego, o czym świadczy wydana niedawno biografia. 

Bilet z koncertu na którym byłam :)
Książka napisana jest prostym i przyjemnym językiem, bez zbędnej powagi czy patosu. Brzmi tak, jakby Czesław opowiedział o swoim życiu, a jego słowa zostały bezpośrednio przelane na papier bez większej ingerencji i cenzury ze strony autora. "Znając" zatem Czesława i czytając jego książkę, słyszy się jego dźwięczny głos, tak jakby siedział tuż obok i dzielił się anegdotkami ze swojego życia, niczym stary, dobry kumpel.

Historię Czesława spisał Jarek Szubrycht, który co ciekawe kiedyś zupełnie nie wierzył w sukces muzyka. I myślę, że to idealnie podsumowuje życie Czesława jako artysty. Na każdym kroku ludzie dawali mu znać, że poniesie porażkę, że za to i tamto zostanie zdeptany. Mówili mu, żeby sobie darował, by zmienił dany tytuł czy treść piosenki, bo się nie przyjmie. Jednak Czesław za każdym razem mówił stanowcze "nie" i dobrze na tym wychodził.

Biografia ta jest niezwykle pozytywna, pokazuje, że warto walczyć o marzenia i dążyć do własnego szczęścia, wbrew temu co mówią inni. I co najważniejsze już dawno nie czytałam książki, która dałaby mi takiego kopa do działania. Więc jeżeli nie możecie się za nic zabrać, wydaje wam się, że wciąż tkwicie w miejscu i nie macie większej chęci do działania, polecam przeczytać "Nie tak łatwo być Czesławem" - powrót motywacji gwarantowany!

Autograf Czesława ;)
Trzeba przyznać, że Czesław Mozil jest dość kontrowersyjną i przez to często mało lubianą osobą. Wystarczy spojrzeć na ostatnią jego płytę "Księga Emigrantów". Nazywanie ludzi murzynami czy tytuł "Nienawidzę cię, Polsko" z pewnością nie mogły przejść bez negatywnego echa. Jednak wystarczy wsłuchać się teksty piosenek, by dostrzec ich prawdziwe przesłanie. Niestety żyjemy w biegu, w czasach, gdzie ludziom nie chce się poświęcać czasu na dłuższe refleksje, za to łatwiej jest hodować w sobie hejtera działającego zgodnie z zasadą "nie znam się, to się wypowiem". I tak oto rodzi się istna satyra, gdy osobom kochającym Polskę każe się "wyp***dalać z kraju".

Pod koniec książki Czesław opowiada o swoich spostrzeżeniach odnośnie Polaków, z którymi nie sposób byłoby mi się nie zgodzić, choć oczywiście część osób znów może uznać je jako prowokację. Mam wrażenie, że podobnie jak Czesław mam mocno luźne (czy też zapewne wg innych specyficzne) poczucie humoru, którego niestety wiele osób poprzez nie wiem czy brak dystansu czy czegoś innego, nie rozumie i krytykuje. Z drugiej strony Czesław wskazuje nasz kraj jako dość konserwatywny, w którym krytykuje się osoby próbujące "wyjść z pudełka". Jeszcze sama z jakieś 6 lat temu należałam do takich osób, szufladkujących innych i próbującym patrzeć na świat w systemie zero-jedynkowym. Dziś jestem bardziej otwarta i jeśli ktoś robi coś wbrew przyjętym konwenansom, nie krzywdząc jednak innych, a robiąc coś, co lubi i spełniając siebie, trzymam za niego kciuki.  

"Nie tak łatwo być Czesławem" to książka, którą czyta się lekko i przyjemnie i z której można dowiedzieć się wielu ciekawych historii z życia muzyka, więc nawet jeśli szczególnie nie słuchacie Czesława, myślę, że lektura i tak będzie interesująca. Daje pozytywnego kopa i pokazuje, że o marzenia warto walczyć. Jeśli nie znacie twórczości Mozila, może po książce się do niej przekonacie, a jeśli już go znacie i lubicie - lektura obowiązkowa!

14 komentarzy:

  1. Ja lubię Czesława i całą tą otoczkę, która jest wokół niego :) Z wielką chęcią przeczytałabym też tę książkę, zresztą mam to w planach już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Postać Czesława jakoś mnie nie przekonuje, ale to moje subiektywne spostrzeżenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje spojrzenie jest podobne do Twojego :)

      Usuń
  3. Uwielbiam jak śpiewa i niczego więcej mi nie potrzeba :) Pozrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie, ale Czesław mnie jeszcze do siebie nie przekonał niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. za bardzo nie rozumiem fenomenu Czesława;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś sama, mnie strasznie irytuje, ale oczywiście to tylko takie moje subiektywne odczucie :D

      Usuń
  6. Ja akurat należę do grona osób, które Czesława lubią i szanują już od bardzo dawna, więc dla mnie ta książka jest pozycją obowiązkową. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem pełna podziwu dla jego fenomenu, choć nie rozumiem dlaczego stał się taki sławny w kraju, który jak podkreśla nie za bardzo lubi i nie rozumie go. Może te wszystkie zabiegi mają spowodować negatywny marketing. No bo jak o kimś nie piszą to znaczy, że nie istnieje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to właśnie nie jest tak, że on go nie lubi. A że nie rozumie... a któż ten kraj zrozumie? :D

      Usuń
  8. Ja podobnie jak osoby wypowiadające się wyżej nie przepadam za samym Czesławem aczkolwiek trzeba oddać, że jego twórczość jest naprawdę interesująca, pokazuje coś innego niż większość topowych wykonawców :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ponoć czytanie książek tak wpływa na ludzi, iż stają się lepsi. Ja sama Czesława lubiłam od początku, potem się trochę zraziłam tym że sporo pije i zmienia kobiety jak rękawiczki. Mimo wszystko mam o nim pozytywne zdanie. Książki raczej nie przeczytam, bo akurat tego typu twórczości nie lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? W takim razie trzeba czytać, czytać i jeszcze raz czytać :)
      Mnie na początku też to zraziło, ale później pomyślałam - przecież to nie moje życie, więc i nie mój interes, a jeśli komuś takie odpowiada, to czemu ja mam mieć z tym problem?

      Usuń