Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 listopada 2015

"Rodzina Borgiów" - Mario Puzo






Tytuł: Rodzina Borgiów
Autor:
Mario Puzo
Rok wydania: 
2011
Wydawnictwo: 
Albatros
Liczba stron: 448





Jest przełom XV i XVI w. Po długotrwałym konklawe w końcu zostaje wybrany nowy papież - jest nim Rodrigo Borgia (Aleksander VI). Głowa kościoła knuje intrygi i posługując się swoimi dziećmi i wdając je w różnorodne związki małżeńskie, nawiązuje sojusze polityczne i rozszerza swą władzę na świecie. Rodzina Borgiów ukazana jest w książce jako pierwsza włoska mafia.

piątek, 24 kwietnia 2015

„Ćpun” – Melvis Burgess






Tytuł: Ćpun
Autor: Melvis Burgess
Rok wydania: 2002
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 286







Historiami o narkomanach zaczytywałam się, będąc mniej więcej w wieku głównych bohaterów dzisiaj prezentowanej książki. Wtedy dosyć łatwo było mi się z nimi utożsamić. Po latach z sentymentu do tematyki sięgnęłam po książkę „Ćpun”, by porównać swoje wrażenia.

Smółka ma 14 lat, spokojną i trochę zagubioną naturę. Wychowuje się w patologicznej rodzinie, w której króluje alkoholizm. Jego ojciec notorycznie go bije i to wpływa na to, że bohater pewnego dnia postanawia uciec z domu.
Jego dziewczyna Gemma to chaotyczna i wiecznie znudzona prozą życia nastolatka. Przechodzi bunt i nieustannie kłóci się z rodzicami, z którymi nie potrafi znaleźć wspólnego języka. Chcąc im udowodnić, że doskonale poradzi sobie bez nich, za przykładem Smółki sama również porzuca dom.

Początkowo wszystko udaje się znakomicie. Gemma i Smółka zaprzyjaźniają się z innymi uciekinierami, znajdują dach nad głową. Nie muszą nic robić i nikt im nic nie każe, więc śpią do późna, a wieczorami urządzają imprezy. Za nic mają rady i prośby zatroskanych rodziców czy też starszych kolegów. W końcu nowe życie wydaje się sielankowe, pełne nowych wyzwań i wolności, którą się zachłystują. Pojawia się pierwszy alkohol, pierwszy seks, pierwsze papierosy, pierwsza trawa, aż wreszcie pierwsze narkotyki…


Na początku byłam zszokowana postawą bohaterów. Ich młodym wiekiem i naiwnością. Przekonaniem o ich niepokonalności. Czasem miałam ochotę nimi potrząsnąć, klasnąć im przed oczami i wrzasnąć: „ej, czy nie widzicie, że niszczycie sobie życie?!”, nakazując by się opamiętali. Ale przecież to i tak by nic nie dało… Oni wiedzieli lepiej.

Losy bohaterów toczą się dalej, powoli lecąc po równi pochyłej. Co mi się zazwyczaj w tego typu historiach o narkomanach podoba, to niezwykły realizm i niesamowity klimat. Nie zabrakło tego i tutaj. Jedna i ta sama historia opowiadana jest z punktu widzenia wielu postaci, a każda z nich zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Dzięki temu mamy wrażenie, jakbyśmy siedzieli tuż obok osoby opowiadającej historię, która została dotknięta.

Bohaterowie sami nie wiedzą kiedy przekraczają magiczną granicę między kontrolą nad sytuacją a uzależnieniem. Początkowo nie chcą dopuścić tej myśli do świadomości, jednak z czasem przyznają, że coś jest jednak nie tak. I kiedy jedna z bohaterek zachodzi w ciążę, postanawiają rzucić nałóg... Jak się można domyślić, mimo wielkich przygotowań i nadziei niestety z marnym skutkiem.

Jeszcze tych parę lat zastanawiałam się, czemu bohaterowie mają tak słabą wolę. Oczywiście wiedziałam, że niezwykle trudno jest wyjść z nałogu, ale najbardziej załamywało mnie, że kiedy byli już na dobrej drodze, potrafili jednym ruchem zniweczyć całą swoją pracę. Dziś po przebywaniu w różnych środowiskach, w których zawsze oczywiście panowało przekonanie o braku problemu, mam jednak inne zdanie. W danym otoczeniu zawsze znajdzie się jakieś słabe ogniwo, które mimo najlepszych chęci całej reszty, bardzo łatwo może pociągnąć całe grono w dół. A odcięcie się od świata toksycznego? Wyobraź sobie, że za twoją decyzją już nigdy nie zobaczysz swojej rodziny ani grona bliskich znajomych, z którymi przeżyłeś całe lata. Że całe życie musisz budować od samego początku, licząc wyłącznie na siebie i wiedząc jakie są realia. Potrafisz? Ja nie za bardzo. I tak zaczyna się błędne koło.

Książka mimo wszystko kończy się dobrze, dając wiarę w to, że wyjść z nałogu jednak się da. Bohaterowie mimo że są młodymi ludźmi pod koniec powieści wypowiadają się tak, jakby przeżyli spory szmat życia. W końcu niosą ze sobą ciężki bagaż doświadczeń nabytych w myśl zasady „żyj szybko, umieraj młodo”. Książka przeraża, szokuje, wprowadza w melancholijny nastrój i zmusza do refleksji. Jest to na pewno pozycja warta uwagi. Napisana ku przestrodze innych. Chociaż z drugiej strony zawsze mnie to zastanawiało, czy tego typu książki wbrew zamysłowi nie kryją czasem w sobie pierwiastka zachęty?

niedziela, 28 grudnia 2014

„Sekretnik” – Katarzyna Michalak






Tytuł: Sekretnik
Autor: Katarzyna Michalak
Rok wydania: 
2011
Wydawnictwo: 
Albatros
Liczba stron: 360







„Sekretnik” to książka podzielona na dwie części. Pierwsza z nich jest poradnikiem, który ma na celu naukę skutecznego marzenia. Tak, by realizować swoje cele, a nie odkładać je na daleką przyszłość. Druga zaś stanowi zbiór felietonów autorki. Przedstawia w nich ona własne wspomnienia, przemyślenia czy historie.

Zanim sięgnęłam po tę książkę słyszałam wiele dobrych opinii o pisarce. Najbardziej chciałam przeczytać „Bezdomną” jej autorstwa, ale jakoś do tej pory nie miałam okazji na nią natrafić. Udało mi się za to dostać „Sekretnik”, po którym to przeczytaniu… mam uraz i nie wiem, czy kiedyś jeszcze sięgnę po coś oznaczonego nazwiskiem Michalak.

Zacznę od pierwszej części, w której autorka dzieli się pomysłami na to jak realizować własne marzenia. Już od samego początku drażniło mnie nazewnictwo Michalak, która nadała id, egu i superegu kolejno nazwy Edzia, Ega i Nadega i posługiwała się nimi do końca książki. Nie wiem czy miało to na celu rozbawienie czytelnika czy też może przybliżenia mu psychologicznych struktur w bardziej przyziemny sposób.  W każdym razie żadnego z nich nie spełniło, a jedyne co umożliwiło to zastanowienie się nad tym, czy autorka ma czytelnika za idiotę. Przechodząc jednak do samych rad… cóż, raczej nie można z nich wynieść zbyt wiele. Dużo teorii i mało prawdopodobnych pomysłów, niewiele konkretnej praktyki. Rozumiem, że wszystko zaczyna się w naszych głowach i ważne jest, by przekonać siebie samych, że chcieć to móc. Ale… czy np. rada dotycząca zapisania całego zeszytu własnym marzeniem to już nie przegięcie? Dla mnie to czyste marnowanie czasu, który można by przeznaczyć na próby realizacji owego marzenia czy chociaż zastanowienie się, jak do niego dążyć.

Co drugiej części… była jeszcze gorsza niż pierwsza i ciężko mi uwierzyć, że coś takiego w ogóle zostało opublikowane. Nie wrzucając wszystkiego do jednego worka, rozdziały „Bajka o księżniczce i księciu” oraz „Kroniki Semiraminy – fragmenty” były jeszcze w porządku. Miały swój sens i morał, były impulsem do przemyśleń i cokolwiek do tej książki wnosiły. Jednak co do całej reszty… stanowiła ona jeden, wielki, niczym nieuzasadniony bełkot bez podsumowania. Narzekanie na wakacje, na mężczyzn, na pocztę, na podatki… takie wywody można przeprowadzać sobie w myślach, ewentualnie pleść znajomym, jak już nie ma o czym, ale żeby zamieszczać to w książce… po co, w jakim celu? Jak dla mnie to kompletna pomyłka.

Zarówno pierwsza jak i druga część książki teoretycznie miały być utrzymany w żartobliwym tonie. Teoretycznie, bo w praktyce humor autorki bardziej irytował, niż w jakimkolwiek stopniu bawił. Mnie osobiście kojarzył się z poziomem stereotypowych, płytkich gimnazjalistek. I tyle w temacie.


„Sekretnik” jest książką praktycznie „o niczym”. Jeśli jeszcze pierwsza jej część ma jakikolwiek sens i można ją przeczytać, tak drugą… stanowczo odradzam. Rozumiem, że marzeniem autorki było pisanie książek. Sama również takowe posiadam, ale póki nie mam konkretnej, dobrej koncepcji, to nie robię tego na siłę, żeby tylko coś było... bo i po co? Takie rzeczy można pisać do szuflady. Na książce się zawiodłam i w związku z tym zdecydowanie jej nie polecam.

środa, 30 kwietnia 2014

„Mężczyzna, kobieta i dziecko” – Erich Segal







Tytuł: Mężczyzna, kobieta i dziecko
Autor:
Erich Segal
Rok wydania: 
2004
Wydawnictwo: 
Albatros
Liczba stron: 240






Profesor statystyki, Robert Beckwith wiedzie szczęśliwe życie u boku kochającej żony Sheili i wspaniałych córek Jessiki i Pauli. Pewnego dnia jednak jego uporządkowany świat ulega zachwianiu, gdy dowiaduje się, że kobieta, z którą miał przelotny romans 10 lat wcześniej we Francji, ginie w wypadku, zostawiając mu dziewięcioletniego syna. Robert postanawia zaprosić małego Jean-Claude do Anglii, mimo że wyjawiając swej żonie prawdę, zadaje cios swojemu pozornie idealnemu małżeństwu. Kiedy przyjeżdża chłopiec, od razu zyskuje sympatię córek Boba, jednak sprawa diametralnie ulega zmianie, gdy dowiadują się one, jaka wieź tak naprawdę łączy Jean-Claude’a z ich ojcem. Rodzina Beckwithów zaczyna przeżywać kryzys, który stawia Boba przed trudnym, jednak bezwzględnym wyborem. Albo jego syn albo Sheila i dziewczynki.

Poruszająca historia rodzinna o tym, że nawet w rodzinach stanowiących dla innych przykład może zdarzyć się coś, co naruszy ich idyllę, bo nic nie jest w życiu idealne. O tym jak jedno zdarzenie może zaważyć na przyszłości, która już nigdy nie będzie taka sama. O tym, że za błędy niestety ciężko się płaci, a często cierpią osoby całkiem niewinne. Ale wreszcie również o tym, że warto dawać drugą szansę, nie skreślając kogoś zupełnie, a prawdziwa miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko.

Jeśli chodzi o bohaterów, to irytowała mnie postać samego Roberta. Sprawił on na mnie wrażenie mężczyzny niepewnego siebie, niezdecydowanego, nieporadnego, wiecznie pytającego o coś swoją żonę. Człowieka, którego tak naprawdę przerosła ta cała sytuacja, do której sam dopuścił i chyba liczącego na to, że to jego żona poskłada w całość to, co on sam zniszczył.

Całkowicie inaczej odebrałam postać jego żony Sheili. Kobiety zrównoważonej, dojrzałej i odpowiedzialnej, nie dającej się ponieść emocjom. Osoby wytrwałej i mimo własnego cierpienia podejmującej trudne wybory dla dobra innych.

I wreszcie postać samego Jean-Claude’a, mądrego chłopca, który na skutek tragicznych wydarzeń musiał szybko wydorośleć. Zadziwiający był jego stoicki spokój i jak na swój wiek ogromna dojrzałość. Jednak tu pojawia się pytanie, czy czasem nie nazbyt ogromna? W końcu to tylko 9-letni chłopiec, a w książce przedstawiony był tak, niczym niejeden dorosły. Zakończenie szczególnie temu dowiodło. Jakoś trudno było mi uwierzyć, by tak małe dziecko podjęło taką a nie inną decyzję.

niedziela, 29 grudnia 2013

„Nagrody” - Erich Segal






Tytuł: Nagrody
Autor: Erich Segal
Gatunek: Proza współczesna/obyczajowa
Rok wydania: 1995
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 496 






Głównymi bohaterami książki są lekarze i naukowcy, których spotykają różne losy, niemniej jednak każdy z nich ma jeden cel.

Isabel da Costa – tzw. cudowne dziecko, które już od najmłodszych lat wykazuje wysoki iloraz inteligencji, wraz z nadambitnym ojcem przeprowadza się do Berkeley, by w wieku 12 lat z dala od rodzinnego domu rozpocząć studia na tamtejszym uniwersytecie. Izolowana od rówieśników cały swój wolny czas poświęca fizyce, co skutkuje odkryciami wywołującymi ogromne poruszenie w świecie fizycznym. Na swojej drodze napotyka młodego człowieka, którego zaczyna darzyć ogromną sympatią, co jednak nie wiąże się z akceptacją jej ojca. Pewnego dnia kilka niewiarygodnych wręcz informacji sprawia, że jej świat staje na głowie, a przyszłość zdaje się jedną wielką niewiadomą.

Adam Coopersmith - ceniony lekarz zajmujący się leczeniem niepłodności u kobiet przechodzi traumę po śmierci mentora a zarazem najlepszego przyjaciela Maxa. Wynagradza mu to małżeństwo z ambitną prawniczką Toni, które jednak wkrótce ulega rozpadowi. W wyniku rozwodu Adam zostaje nieomal bez grosza, a jego kontakt z ukochaną córką zostaje ograniczony do minimum. Mimo wszelkich przeszkód lekarz powoli zaczyna układać sobie życie na nowo, jednak na jego drodze znów pojawia się nieszczęście – nieuleczalna choroba przynosząca wiele cierpienia i niwecząca jakiekolwiek nadzieje.


Sandy Raven – naukowiec, od lat szkolnych platonicznie zakochany w Rochelle Taubman, która z premedytacją wykorzystuje jego uczucie, by osiągać kolejne sukcesy w karierze filmowej. Po latach wiąże się z Judy Morgenstern i kiedy jego życie zarówno osobiste jak i zawodowe układa się w jak najlepszym stopniu, nagle jedno wydarzenie sprawia, że jego świat odwraca się o 180 stopni, a najbliżsi mu ludzie okazują się być zdrajcami i oszustami. Od tej pory zamyka się w sobie, jest ostrożny, nie szuka większego kontaktu z innymi, a całkowicie poświęca się pracy naukowej.

Każdą z tych trzech postaci łączy jedno – marzenie o otrzymaniu nagrody Nobla. Jednak droga ku temu to nie tylko droga sukcesów, radości, wygranych, ale również droga wiodąca przez nieszczęścia, rozczarowania, zdrady i ogólnie pojęte cierpienie. Kto nie podda się i wygra ową walkę? Komu z bohaterów ostatecznie uda się spełnić swoje marzenie i otrzymać powyższą nagrodę?

Po którąś z książek autorstwa Segala miałam sięgnąć już parę dobrych lat temu, czytając w Empiku ich opisy, niemniej jednak pokaźna liczba stron nieco odciągnęła mnie od tego zamiaru. Ostatecznie po kilku latach, przez które nazwisko pisarza zdążyło wypaść mi z głowy, natknęłam się w bibliotece na mniejsze objętościowo ,,Nagrody’’ i rozpoczęłam lekturę owego dzieła. Jeśli chodzi o moją opinię, książka całkiem przypadła mi do gustu, sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać i co najważniejsze zniwelowała moją niedawną niechęć do czytania. Prawie każdy rozdział urywał się, zostawiając czytelnika w niepewności, wzbudzając w nim ciekawość i tym samym zmuszając do dalszej lektury. Książka o ludziach ambitnych, dążących do celu. Zaskakująca i nieprzewidywalna, a zarazem i skłaniająca do refleksji. Teraz wiem, że na pewno kiedyś sięgnę po następne powieści tego autora, bez obaw przed wielką liczbą stron.