Autor: Mark Divine
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 320
Ostatnimi czasy coraz więcej mówi się o sporcie i coraz więcej osób zaczyna ćwiczyć, nawet jeśli wcześniej zarzekało się, że będzie spędzać czas wolny wyłącznie na kanapie przed telewizorem. Powstaje wiele "nowych" rodzajów sportu, o których jeszcze parę lat temu nikt nie słyszał. Bo kto na przykład słyszał o czymś takim jak Sealfit?Sealfit to program treningowy opracowany przez porucznika Marka Divine'a. Został on oparty na szkoleniu jednostek specjalnych Navy Seal. Już sam opis i w dodatku okładka wskazują na to, że to program treningowy przeznaczony wyłącznie dla najbardziej wytrwałych, mających ducha walki uczestników. I tak w zasadzie jest.
Zacznijmy od tego, że książka składa się na przemian z historii z życia Divine'a i poznanych przez niego komandosów oraz programów treningowych.
Jeśli chodzi o historie to niektóre były ciekawe, inne budzące zdziwienie, a jeszcze inne tragiczne. Jednak każda z nich kończyła się komentarzem ze strony autora. Przemyślenia te przedstawione zostały w nurcie nieco podniosłym i filozoficznym, zawierając pytania, na które czytelnicy sami muszą sobie odpowiedzieć. Może to niekoniecznie najlepsze określenie, ale mnie osobiście taki styl przywodził na myśl Paulo Coelho. I myślę, że w tym przypadku są dwa rodzaje czytelników. Pierwszy, do którego trafią takie podniosłe przemyślenia, zmuszając do własnych refleksji i działając niezwykle motywująco. Albo drugi, który lubi rzeczowe i konkretne informacje, bez zbędnego dumania i na takie pseudo filozoficzne rozmyślania może tylko zareagować przewróceniem oczu. Ja akurat zaliczam się do tego drugiego rodzaju, ale kto wie, może akurat jesteś czytelnikiem, na którego książka zadziała pozytywnie?
W książce tego typu oczywiście nie mogło zabraknąć porad dotyczących żywienia. Jak na entuzjastkę w tej dziedzinie przystało, był to mój ulubiony rozdział :) Autor namawia do przejścia na słynną od niedawna dietę paleo czyli tzw. jaskiniowców. Opowiada o jej ogólnych zasadach, zwraca uwagę na pokarmy, jakie warto spożywać i te, których lepiej unikać. Co prawda to już kolejna osoba, która nie udzieliła mi odpowiedzi na pytanie skąd (stosując się do zasad paleo) czerpać odpowiednie dawki węglowodanów, dobijając do chociaż dziennej minimalnej normy i nie doprowadzając się do stanu ketozy, ale rozdział generalnie na plus.
Nie mogę powiedzieć, by poprzez książkę biła energia motywująca czytelników do działania. Autor wydaje się raczej wyważonym człowiekiem, poprzez różne doświadczenia życiowe mającym ograniczone zaufanie do innych. Zaznacza, że Sealfit to nie program dla każdego, a jedynie dla najbardziej wytrwałych. I jasne, fajnie, że zwraca uwagę na to, żeby się dwa razy zastanowić, zanim zacznie się program treningowy. Jednak mam wrażenie, że przestrogami na każdym kroku Divine bardziej zniechęca niż zachęca do działania.
Jeśli chodzi o książkę to myślę, że to dość przeciętna pozycja z dziedziny sportu. Jak dla mnie zbyt dużo było w niej planów treningowych, za dużo coachingowego stylu i za mało motywacyjnego przekazu. Można przeczytać jednak bez rewelacji.




