Tytuł: Nigdy nie jesteś sama
Autor: Renata Adwent
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria
Liczba stron: 416Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria
Każdy chciałby mieć rodzinę idealną - pełną miłości, wspierającą, opiekuńczą. W większości jednak przypadków nie jest tak sielankowo, jakby się chciało. Zdarzają się kłótnie, niemiłe słowa, przykrości, zadane rany. Czasem zazdrość, niechęć i wzajemna zawiść. W końcu rodziny sobie nie wybieramy, ale jesteśmy na nią skazani.
Aniela wychowywała się w otoczeniu trzech sióstr - bliźniaczki Róży oraz starszej Agaty i Milki. Już od dziecka była niepokorną, zadziorną, trudną, a przy tym upartą indywidualistką i zawsze miała swoje zdanie na każdy temat. Miała wielkie marzenia, które jednak w konfrontacji z rzeczywistością, rozprysnęły się na milion kawałków. A wieczna walka z siostrami o pozycję w rodzinie sprawiła, że Aniela poddawała się, wycofując się w swój własny świat... który przysporzył jej chorobę psychiczną. Czy będzie w stanie się z nią uporać? Dokąd ją to wszystko doprowadzi? Czy będzie potrafiła zburzyć mur, który dawno temu wokół siebie wybudowała?
Aniela była bohaterką intrygującą, o niecodziennym, nieokrzesanym charakterze, a przy tym wszystkim jej postać napawała jednak smutkiem, żalem i bezradnością. Zawsze żyła gdzieś w cieniu swoich utalentowanych czy przebojowych sióstr, sama czując się wybrakowana i niewystarczająco w czymkolwiek dobra. Nie umiała nawiązywać z ludźmi kontaktu i kiedy jej siostry spotykały się ze znajomymi, wychodziły na randki czy bawiły się na imprezach, Aniela pozostawała wiecznie sama ze swoją złością, ironią i odpychającym charakterem.
Aniela żyje w przeciętnej rodzinie, z błędami wychowawczymi na karku, z nie najlepszym wsparciem od strony krewnych i nie do końca poprawnymi relacjami z nimi. Niby każdy chce w niej dobrze dla bliskich, ale nie do końca potrafi to okazać, czy skupić się i przeanalizować dany problem i wyjść z pomocną ręką. A od dobrych chęci do prawidłowych relacji jest jeszcze daleka droga.
Książkę czyta się bardzo gładko i przyjemnie. Autorka ma niezwykle lekkie pióro i pomimo trudnego tematu, jakim jest choroba psychiczna, styl pisania zdecydowanie zachęca do czytania.
"Nigdy nie jesteś sama" to również książka będąca mieszaniną różnych gatunków. W dużej mierze jest to powieść obyczajowa, ale mamy w niej także styczność z chorobą psychiczną, aspektem psychologicznym dotyczącym relacji rodzinnych zmuszającym do refleksji, a także wątkiem romantycznym. Książka mówi także o trudach życia, o tym że często nasze wyobrażenia o nim mają mało wspólnego z rzeczywistością, że trzeba pogodzić się z tym jak jest, bo walka i niezadowolenie nic nie dadzą. Tak duże zróżnicowanie sprawia, że każdy czytelnik na pewno odnajdzie się w książce, a przynajmniej w którymś z jego fragmentów.
Oprócz różnorodności wątków, w książce spotkamy się także z mnogością rozmaitych uczuć bijących z każdej strony. Od szczerej radości i błogości, przez złość, smutek, bezradność, poprzez nienawiść, zazdrość przechodzące w strach, grozę i przerażenie, a kończąc na wzruszeniu.
Cała książka bardzo mnie zauroczyła i jedyne czego mogę się przyczepić, to poniższego opisu na okładce, który nieco poirytował mnie i zniechęcił: "Mężczyzna ją uratował [...] Dla Anieli jego miłość była wybawieniem od przerażających szpitalnych wspomnień, klęski relacji rodzinnych i zagubienia we własnym życiu." Nie podobają mi się te zdania. Brzmią tak, jakby to od mężczyzny zależało całe szczęście i zdrowie psychiczne kobiety. Że jakby nie odnalazła miłości, to nie byłaby w stanie żyć i normalnie funkcjonować. No nie sądzę. Oczywiście nie umniejszam tutaj roli ukochanej osoby w życiu Anieli, ale pojawiła się ona, kiedy dziewczyna miała już przynajmniej częściowo ułożone życie, z którym w miarę sobie radziła, więc hasła "uratował" czy "wybawienie" nijak mi tutaj nie pasują.
"Nigdy nie jesteś sama" to książka, którą zdecydowanie mogę polecić ze względu różnorodność wątków i emocji, a przede wszystkim przyjemny styl pisania autorki. Muszę także pochwalić pisarkę za ciekawy pomysł na książkę, który na pewno nie można nazwać oczywistym czy oklepanym. Jeśli ktoś ma ochotę na ciepłą, ale problematyczną historię o dorastaniu i więzach rodzinnych, to do przeczytania zachęcam.



















