czwartek, 9 lutego 2017

Styczeń 2017 - podsumowanie!

Minęło wiele dni a nawet i tygodni odkąd pisałam tu po raz ostatni. Powód tego jest dość prozaiczny - dopadły mnie zaliczenia, a później sesja na studiach. Egzaminy miałam praktycznie dzień w dzień przez jakieś 2 tygodnie, więc właściwie nie było czasu, by przerwać naukę. Dziś jestem już po ostatnim, z czego jestem zadowolona, a z drugiej strony nawet się nie spodziewałam, że będę tak wykończona i jedyne na co będę miała ochotę to iść spać. Nie ważne.

W każdym razie, wracając do stycznia, jego początek zaczął się imprezami. Dzień po Sylwestrze spotkanie ze znajomymi, w kolejny weekend przyjazd rodziny, a w następny wyjście do klubu. Później oczywiście było już spokojniej, bo...

Zaczął mi się czas zaliczeń. I o ile wcześniej cieszyłam się z wizji tego, że głownie tylko 2 dni w tygodniu spędzałam na uczelni, tak później upchanie po kilka kolokwiów w 1 dzień nie było już taką fajną opcją. Na szczęście same kolokwia udało mi się zaliczyć :)

W styczniu zmieniłam też kolor włosów z jasnego brązu na ciemny. Muszę przyznać, że to właśnie w takim odcieniu czuję się najlepiej. A Wy, w jakich kolorach włosów najbardziej się sobie podobacie?

Po grudniowej przerwie od ćwiczeń powróciłam do starego nawyku. W końcu jednym z moich postanowień na 2017. jest regularna aktywność fizyczna. Tuż obok niej musiało mieć miejsce oczywiście smaczne, zdrowe jedzenie. A oto parę migawek:
Jajko sadzone na pieczonym batacie
Mielone mięso wołowe z ziemniakami puree z fetą
Sałatka z amarantusem i kurczakiem w sosie miodowym
Pieczony łosoś + frytki z batata

21 komentarzy:

  1. Ćwiczenia be, jedzenie cacy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. łosoś i frytki-zjadłabym i teraz ten zestaw:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też rozpoczęłam w styczniu sporą aktywność fizyczną +zdrowa żywność :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też najlepiej czuję się w ciemnym brązie. Tylko ostatnio marzy mi się jakiś burgund :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z burgundem to i ja mam ochotę poszaleć ;)

      Usuń
  5. Wszystkie dania lubię oprócz kurczaka w sosie miodowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz miodu? Czy kurczaka? Czy po prostu tego połączenia? ;p

      Usuń
    2. Połączenia :) osobno są pyszne, razem - nie do przełknięcia :)

      Usuń
  6. Ale mi narobiłaś ochoty na frytki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam za to ochotę na łososia ;D

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  8. Z twoich pięknych dań to chyba bym tylko przygarnęła jajko na batacie xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  9. Łososia z frytkami mogłabym jeść codziennie! Przyznaję jednak, że nigdy nie próbowałam frytek z batatów, muszę nadrobić :)

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko jakie pyszności, a ja siedzę w pracy głodna i spragniona takiego właśnie zdrowego jedzonka! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem na diecie, więc takie posiłki to miód na moje serce!

    OdpowiedzUsuń
  12. ksiazka bardzo intrygujaca, zwlaszcza pytanie, ja znam odpowiedz, nie umialabym...fajnie, ze powrocilas do cwiczen i diety

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedzonko wygląda przepysznie :)
    Ja mam blond ombre na swoich naturalnych (jasny brąz) i bardzo dobrze się czuję, bo w blondzie - za jasno, a w brązie - za ciemno; znalazłam więc złoty środek ;)
    No i czekam na 15 stopni na plusie aby móc biegać w końcu na zewnątrz :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń