sobota, 21 stycznia 2017

Color Wear Long Lasting nr 2, 4, 6!

Jestem fanką tanich kosmetyków i takie też najczęściej kupuję i stosuję. W związku z tym dzisiaj przedstawię szminki, które w cenie stacjonarnej kosztują niespełna 10 zł, a należą do jednych z moich ulubionych.

Mowa tu o Color Wear Long Lasting z Lovely w kształcie grubych kredek, których to wygląd zachęcił mnie do zakupu. W swojej kolekcji mam kolory nr 2, 4 i 6.
Ciężko stwierdzić jakiego rodzaju jest to pomadka - ani matowa ani kremowa, jej konsystencja znajduje się gdzieś pomiędzy, co jest dla mnie formą idealną. Dzięki temu nie przesusza ust jak to mają w zwyczaju produkty matowe, ale nie ma też irytującej mnie, lekko płynnej, klejącej się konsystencji. Ich plusem jest także to, że są wysuwane, także nie trzeba zaopatrywać się w żadną temperówkę.

Sztyft szminki jest dość gruby, co może wpływać na obniżenie precyzji w nakładaniu na usta, a posiadaczkom wąskich warg tym bardziej może sprawiać problem w aplikacji. Nie jest to też pomadka, której jednorazowe posmarowanie ust wystarczy do wydobycia mocnego, intensywnego koloru. Ma to swoje plusy i minusy. Kolor można stopniować. Osoby lubiące delikatne krycie będą zadowolone, jednak te, które wolą intensywniejszy kolor będą musiały nałożyć ze 2-3 warstwy, co może być wkurzające, jednakże wszystko kwestią przyzwyczajenia. Pomadka mimo wszystko w gruncie rzeczy jest dobrze napigmentowana.
Od lewej nr: 6, 4, 2. To zdjęcie realistycznie przedstawia kolory szminek!
Trwałość szminki jest na przyzwoitym poziomie. Przy normalnym trybie z jedzeniem i piciem, sukcesywnie i równomiernie się ściera, nie znikając jednak całkowicie z usta, a pozostawiając na nich niejaki koloryt. Ostatnio (specjalnie liczyłam) sącząc wyłącznie drinki trzymała mi się na ustach przez dobre 5 godzin (a może trzymałaby się i dłużej, ale po tym czasie zmyłam makijaż), zjadając się delikatnie od środka, jednakże cały czas utrzymując kolor.

Na wstępie mówię - wybaczcie za zdjęcia poniżej, są nieco przekłamane. W rzeczywistości kolory są intensywniejsze!!! 
Pierwsza trafiła mi się pomadka nr 4, która to skradła moje serce. To połączenie brązu z brudnym różem. Kolor jest delikatny, ale podkreśla usta i zdecydowanie widać, że coś z nimi zrobiłyśmy. Mam wrażenie, że to moja ulubiona szminka w całej kolekcji, a przynajmniej najczęściej używana. Przez jej neutralny kolor pasuje do wszystkiego i kiedy mam problem z tym jaką wybrać szminkę, by pasowała do ubrania czy makijażu oczu, zwykle sięgam po nią i wiem, że nie będę zawiedziona :)
Kiedy moim zachwytom nad nr 4 nie było końca, oczywiście po jakimś czasie musiałam sięgnąć po kolejny produkt i padło na nr 6. To już zdecydowanie odważniejszy kolor, ale równie dobrze się w nim czuję. To mocny, intensywny róż, delikatnie wpadający w czerwień, ale daleko mu do irytującej mnie, nienaturalnej fuksji.
Idąc za ciosem, przy kolejnej promocji w Rossmannie postanowiłam zaopatrzyć się w następny kolor. Niestety gama kolorystyczna jest dość ograniczona i mało co mi już pasowało z tej serii (chociaż ostatnio znów wydali nowe kolory!). Ostatecznie wybrałam nr 2 i... trochę się zawiodłam. Szminka ma właściwie kolor moich ust, także mało co na nich widać. Ale musicie wziąć poprawkę na to, że akurat ja lubię intensywne odcienie i zawsze mam problem ze wszystkimi pomadkami w kolorze nude i czuję się trochę, jakbym pomalowała się bezbarwnym balsamem. Ale jakby nie patrzeć 90% dziewczyn, które znam, lubuje się w jasnych kolorach na ustach, także może i Wam przypadnie on do gustu.
Podsumowując Color Wear Long Lasting z Lovely to szminki, które zdecydowanie polecam. Są dosyć trwałe, nie przesuszają ust, mają fajną konsystencję i ładne kolory. (Osobiście szczególnie polecam nr 4, chociaż zdaję sobie sprawę, że na zdjęciu na ustach akurat wyszedł chyba najmniej korzystnie). A przy tym wszystkim bardzo tanie. Czegóż chcieć więcej? :)

20 komentarzy:

  1. mam dwa kolory i sobie chwalę, fajne są:)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam jedną z tych kredek, bodajże nr 2, ale tak dawno jej nie używałam, że zapomniałam już czy ją lubię czy nie:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę w rosmanie w tym tygodniu to może sobie któraś kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię bardzo intensywne szminki więc nr 6 przypadł mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moje kolory :) ja gustuję raczej w brzoskwiniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, ja mam jedną szminkę w takim kolorze, ale jakoś zupełnie nie pasuje do mojej urody, więc się nią nie maluję :(

      Usuń
  6. Dla mnie najlepszy byłby odcień pomiędzy 2 a 4 :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio mnie wzięło na szminki. Nr 4 jest najlepszy

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  8. Odcień 2 jak dla mnie najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomadki podobają mi się na cudzych ustach. U siebie, z racji bardzo wąskich ust, jakoś ich nie toleruje. Podoba mi się 2 odcień.

    OdpowiedzUsuń
  10. jest wiele kosmetykow tanich i swietnych :) a te drogie czesto sa przereklamowane, choc to nie regula. super kolorki

    OdpowiedzUsuń
  11. kurcze a one mnie strasznie wysuszały...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolory bardzo mi się podobają :)
    Zdecydowałabym się chyba na ten najdelikatniejszy odcień :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajna recenzja. Sama jestem ogromną fanką takich pomadek.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ile razy miałam je już w dłoni i w końcu rezygnowałam na rzecz "tradycyjnej" pomadki. A kolory widzę, że mają bardzo ładne!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Są śliczne, ale ja się nie maluję, więc mi się nie przydadzą. :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładne odcienie :) Osobiście wybrałabym ten najdelikatniejszy :) buziaki

    OdpowiedzUsuń