sobota, 9 marca 2019

Styczeń i luty 2019 - podsumowanie!

Pierwsze 2 miesiące nowego roku za nami :) Przez ten czas miało się porządnie zadziać - z początkiem roku miałam duże, świetlane plany. Wymyśliłam sobie "nowy świat" - nową pracę, studia podyplomowe i wyprowadzkę do innego miasta. Niestety pomimo moich starań każda z tych spraw spaliła na panewce... trudno, odpuszczam. Wychodzę z założenia, że widocznie los ma dla mnie w zanadrzu coś lepszego.

Wraz z końcem stycznia moja umowa na zastępstwo wygasła i musiałam się pożegnać z moją dotychczasową pracą. Mam świetne wspomnienia, a szczególnie obraz tego jak powinna wyglądać prawdziwa, porządna praca. Z jednej strony to dobre, z drugiej nie, bo pewnie nic już nie będzie w stanie na mnie zrobić takiego wrażenia, ale trzeba iść do przodu. Na zakończenie pracy zgodnie z lokalnym patriotyzmem dostałam biżuterię z węgla :) A także książkę - "Otoczeni przez psychopatów" jako drugą część czytanych przeze mnie wcześniej "Otoczonych przez idiotów". W międzyczasie dostałam ofertę i już za parę dni zaczynam nową pracę.

KSIĄŻKI
Jeśli chodzi o książki to od przeszło roku wdarł mi się pewien nawyk i z uporządkowanego czytania książek do początku do końca i dopiero wyboru kolejnej, zmieniło mi się to na „skakanie” od jednej pozycji do drugiej i czytanie kilku książek równocześnie. Na pewnym etapie upatrywałam w tym sporo plusów, obecnie coraz bardziej zaczyna mnie to męczyć, bo sporo mam rozpoczętych i niedokończonych. Ostatnio kolega przedstawił mi buddyjski test efektywności i chyba powoli zaczyna do mnie docierać, że taki sposób ma więcej minusów niż plusów. Zatem mój cel na przyszłość to uporządkowanie pod względem czytania. Z przeczytanych książek w całości na ten okres mam 3 - "Otoczeni przez idiotów", "Otoczeni przez psychopatów" i adekwatnie do postanowienia "Slow life. Zwolnij i zacznij żyć". 


RESTAURACJE
Zaplanowałam sobie, że 2019 będzie dla mnie rokiem doświadczania nowych rzeczy. Ucinam ograniczenia i blokady, a wszystkim nowym sytuacjom zamierzam mówić "tak". W nowy rok zatem weszłam z postanowieniem odwiedzania nowych restauracji i próbowania nowych jedzeń, co też udało mi się uskuteczniać. Poniżej moje odwiedziny, głównie w Katowicach:


- "Upojeni" - mają fajną akcję, bo do godz. 18 przy zakupie drugiego dania, zupę można kupić za 1 zł. Jak za zupami nie przepadam, tak te były całkiem ok. Trochę przypominały przeciery dla dzieci, ale naprawdę były całkiem smaczne. Z kolei na drugie danie wzięłam burgera i był dość spalony i niestety niezbyt polecam.
- "3 siostry" - mają całkiem dobre bajgle, ale biorąc pod uwagę mały rozmiar, cena jest trochę wygórowana. Plusem jest uroczy wygląd lokalu - jeśli dla kogoś ważne są walory estetyczne, to na pewno warto odwiedzić.

- "Fit Fat" - knajpa z klasycznymi meksykańskimi potrawami. Zdjęcie poniżej to niby zestaw dla 2-3 osób, ale szczerze mówiąc, najeść to by się tym można było chyba tylko w pojedynkę. Fajną sprawą jest to, że w skład niego wchodzi burrito, taco, enchilada, nachosy, salsy i sok, więc można różnych rzeczy popróbować.
- "Kafej" - zamówiłam tam gofra z jajkiem i bekonem i gdy do mnie przyszedł... byłam zaskoczona. Na zdjęciu tak nie wygląda, ale gofr był naprawdę wielki i sycący. Nieco kłóciło mi się połączenie wytrawnych dodatków ze słodkim gofrem, ale i tak lokal na duży plus i na pewno go jeszcze odwiedzę.
- "Aioli" - czyli włoski lokal niestety z wysokimi cenami, ale za to ciekawymi, nietypowymi potrawami. Na zdjęciu zielona kawa z matchą, mlekami roślinnymi i... masłem. Smakowała specyficznie, ale ja żyję nowymi smakami i doświadczeniami, więc byłam zadowolona. Prócz tego zjadłam pizzę m.in. z bekonem, gruszką i karmelizowaną cebulą - mega smaczna. Następny raz pójdę tam na mule :)
- "Pożegnanie z Afryką" - to kawiarnia w Krakowie z kawami z różnych krajów świata i parzonymi różnymi metodami. Akurat kawiarnia brała udział w jakimś konkursie i pilotażowo wykreowała nową kawę - z espresso, tequilą, miodem, bitą śmietaną, bryłkami soli, pomarańczą i cynamonem. Świetne połączenie smakowe, a przy tym sama kawa kosztowała 7 zł - genialnie :) 
- "Shrimp house" - no ok, tu nie byłam po raz pierwszy, ale w ramach mojej "powypłatowej tradycji", którą już raczej zakończę. Fajny lokal z serwowanymi samymi daniami z krewetek, ale po wypróbowaniu różnych moim nr 1 jest "Tempura shrimp" - najsmaczniejsze i najbardziej opłacalne. Inne nie zrobiły na mnie większego wrażenia. W dodatku wysokie i tak ceny ostatnio jeszcze podrożały... słabo.
Oprócz tego byłam też na festiwalu pizz w Pizza Hut.

SPORT
Jako że moim postanowieniem na 2019 jest ćwiczenie kręgosłupa, parę razy byłam na zajęciach o nazwie „Zdrowy kręgosłup”, a także pochodziłam trochę na basen.

W zeszłym roku pierwszy raz w życiu uczyłam się jeździć na nartach i zapamiętałam to jako mocno stresujące i przerażające doświadczenie. W tym roku sezon narciarski rozpoczęłam od wyjazdu do Czech, a tamtejszy stok sprawił, że zaskoczyłam się pozytywnie. Po tym jeszcze kilka razy udało mi się na nartach w Polsce pojeździć. A sezon zakończyłam, tak jak i zaczęłam - stokiem w Czechach.

Oprócz tego pierwszy raz grałam w squasha - było więcej śmiechu niż samej gry, ogółem fajne zrobiło na mnie wrażenie, prócz tego, że miałam gigantyczne zakwasy, a ręka trzęsła mi się przez kolejne 3 dni ;p

Byłam też w parku trampolin - chyba jako jedna z nielicznych dorosłych.

I parę razy na łyżwach.


Z filmów udało mi się pójść do kina na Glass - specyficzny, średnio oceniam.

Oprócz tego widziałam też Banderstach, czyli film w którym to co jakiś czas widz ma 2 opcje wyboru dalszego ciągu filmu - świetny pomysł, chociaż sama fabuła miała trochę mankamentów.

Oprócz tego wreszcie po intensywnych analizach i 11 latach ze starym laptopem - kupiłam nowy. Komfort pracy świetny.

I to by było na tyle w styczniu i lutym!

2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się idea odwiedzania różnych knajpek ;) ja tak mam, że jak mi jakaś podpasuje, to chodzę tam non stop :)
    Myślę,że los czasem stopuje nasze plany i marzenia, bo wie lepiej kiedy jest najlepszy czas na ich realizację. Więc cierpliwości, będzie super:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wyobrażam sobie czytać kilku książek jednocześnie. Dlatego czytam jedną po drugiej.

    OdpowiedzUsuń