piątek, 29 sierpnia 2014

„Egzamin” – Julio Cortázar






Tytuł: Egzamin
Autor: Julio Cortázar
Rok wydania: 
1991
Wydawnictwo: 
Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 238







Kiedyś miałam zamiar przeczytać sławną „Grę w klasy” tego autora. Miałam, ale ostatecznie na zamiarze się tylko skończyło. Po paru latach widząc nazwisko Cortázar, postanowiłam zapoznać się z twórczością tego autora tak bardzo zachwalaną przez niektórych. Wybór padł na „Egzamin”, jako że kampania wrześniowa już zapasem i należałoby się w końcu jako tako wdrożyć w klimat egzaminacyjnej męki.

Akcja książki ma miejsce na dzień przed egzaminem końcowym na studiach Klary i Juana. Para ta wraz z napotkanymi po drodze znajomymi przemieszcza się ulicami miasta, witając po drodze w kilka miejsc i snując filozoficzne rozważania.

Pierwszy przymiotnik określający tę książkę, jaki mi się nasuwa to… dziwna. Naprawdę chyba dziwniejszej powieści nigdy, a przynajmniej w ostatnim czasie nie czytałam.

„- Ale jak się poplamiłeś?
- Udało mi się (niedyskretnie) znaleźć się na trajektorii czyjegoś rzygu”

Trochę w niej dialogów natury filozoficznej, które raczej nie są skierowane do czytelników mojego pokroju. Bo ja to raczej typ osoby twardo stąpającej po ziemi, więc czytanie ich nieco mnie męczyło. Z drugiej strony parę z nich zaciekawiło mnie, jednak… urywały się one szybko, a ja chciałam poznać co więcej ciekawego i dziwnego bohaterowie mogą powiedzieć w danym temat.

Wiele w niej zdań nie zakończonych kropką, akapitów rozpoczynających się z małej litery, wplecionych parolinijkowych wierszy, nieprzetłumaczonych wtrąceń w języku bodajże hiszpańskim i innych, dziwnych środków stylistycznych.

Mam wrażenie, że książka miała zawierać jakiś ukryty sens. Podczas czytania na okrągło „stresowałam się” tym, że go nie odnajdę i tak też się stało. Więc jeśli przeczytaliście ją albo dopiero przeczytacie, przetłumaczcie mi ją, jak prostemu człowiekowi, proszę.

W książkach zawsze ważna jest dla mnie fabuła, ale tu akurat waga przyłożona jest bardziej do formy utworu. Nijak mogę ją ocenić, bo wydała mi się ona niezrozumiała. Nie będę jej zatem polecać, ale… pamiętajcie, że jeśli już ją przeczytacie, to zawitajcie tu i napiszcie, o co tak naprawdę w niej chodzi.   

9 komentarzy:

  1. Cóż, trochę dziwna (tak, to chyba dobre słowo) ta książka. Nie czytałam jej, więc niestety nie mogę Ci pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehehee :) No cóż, bywają książki, których nie da się zrozumieć :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie mam ochoty na taką książkę ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. "nie kupiła" mnie ta książka ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten cytat z trajektorią rzygu, nie wytrzymam. Cóż to za dziwna książka?

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny cytaty. Czytając go, stwierdziłam, że chyba Ci nie pomogę, bo nawet jeśli sięgnęłabym po książkę, to pewnie również bym jej nie zrozumiała :))

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurczę, nic o tej książce nie słyszałam, ale wydaje mi się być przedziwna! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, cytat który zamieściłaś w recenzji - jest pełen niejasności, jak cała powieść tak wygląda - to ja jednak podziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zupełnie mnie ta książka nie kusi. Wręcz przeciwnie, taki typ lektury mnie za bardzo niepokoi i dlatego go unikam.

    OdpowiedzUsuń