Tytuł: Diablica z Wall Street
Autor: Erin Duffy
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Liczba stron: 377
Pamiętam
stare, dobre czasy. Siedzimy sobie przy okrągłym stole i po przemaglowaniu
licznych tematów w końcu rozprawiamy na jeden, zgoła inny od pozostałych.
Omawiamy pomysł dotyczący tego, że zapiszemy się na koło naukowe z
inwestowania, a po nim to już będą musieli przyjąć nas na Wall Street. Sorry,
ale nie mają innego wyjścia... Czyli nie do końca normalne wizje po którymś już
drinku z rzędu. I mimo że nikt z będących na tamtym spotkaniu na wyżej
wymienione koło już nie uczęszcza, sentyment do niego jednak pozostaje. I
książka ta jest między innymi jego skutkiem.
„Diablica z
Wall Street” to powieść lekka, zabawna i przyjemna. Ze względu na podobny
schemat, trochę przypominała mi książkę „Diabeł ubiera się u Prady”, chociaż historia
Alex była zdecydowanie ciekawsza.
Początkowo
nie byłam pewna, czy polubię główną bohaterkę. Miała ona ojca pracującego na
Wall Street i byłam pewna, że będzie chciała wykorzystać ten fakt w swojej
karierze. Ale tak nie było. Trzeba przyznać, że Alex doszła do wszystkiego sama
ciężką pracą, zaangażowaniem oraz pokorą. Ta ostatnia szczególnie była bardzo
ważna. Alex nazywana „niewolnicą” nieraz dostawała kompromitujące zadania do
wykonania, musiała brać mnóstwo nadgodzin, a kary za jej pomyłki były bardzo
surowe i bolesne. Z każdą taką sytuacją byłam oburzona i dochodziłam do
wniosku, że ja już dawno bym się zwolniła z takiej pracy, która często
zakrawała na znęcanie się nad pracownikiem. A jednak Alex w walce o marzenia
potrafiła schować dumę w kieszeń i posłusznie wykonywać polecenia i za to
szczerze ją podziwiałam.
W książce
trochę mi brakowało dogłębniejszego opisu zadań wykonywanych przez pracowników.
W końcu głównym motywem był Wall Street, więc myślałam, że lepiej poznam
specyfikę niektórych instrumentów, ale tak nie było. Z drugiej strony normalny
człowiek, niemający nic wspólnego z finansami, chyba nic nie zrozumiałby z
opisu działania przykładowo instrumentów pochodnych czy też produktów
strukturyzowanych i porzuciłby książkę bądź też przy niej usnął, więc może to
celowy zabieg autorki.
Lektura
książki była miła, przyjemna i niewymagająca. Idealna jako przerywnik od powieści
o ciężkich i smutnych klimatach. Lekka i zabawna ale nie głupia. Za to
pozwalająca zastanowić się nad tym, czy na pewno marzenia, które spełniamy są
dla nas odpowiednie i czy nie istnieją inne, lepsze opcje do wyboru. Ucząca, że
aby coś osiągnąć potrzebna jest ciężka praca i mnóstwo samozaparcia. A także
pozwalająca zastanowić się, do czego zdolny jest człowiek, mając przed sobą
wizję ogromnych pieniędzy.
na odstresowanie się jak najbardziej. Ale żeby coś głębszego w tym było - raczej nie;p
OdpowiedzUsuńTo samo pomyślałam :)
UsuńNigdy nie miałam aspiracji do Wall Street, a żargon finansjery na stoprocent by mnie trochę przeraził. Chętnie bym poczytała, szczególnie że zarówno tytuł, jak i okładka nawiązują do innego diabła, tego od Prady. A ja jestem łakoma na takie kąski, choć to tanie zagranie;)
OdpowiedzUsuńTo by mogło być coś dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńNiezobowiązująca lektura :D
Zapisałam sobie tytuł,bo mogę kiedyś poszukiwać takiej lektury,ale teraz po jednej New Adult jestem tak wymęczona (mimo że książka bardzo mi się podobała),że muszę przeczytać coś "cięższego" ;)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za takimi niewymagającymi lekturami.
OdpowiedzUsuńKiedyś lubiłam takie książki, ale teraz już nie mam na nie ochoty :)
OdpowiedzUsuńLubię w letnie, upalne dni takie książki. Chętnie ją przeczytam.
OdpowiedzUsuńWidziała tytuł nie raz i nie byłam do niego przekonana, bo wydawało mi się że pomysł ściągnięty z Diabeł ubiera się u Prady, ale skorota historia jest ciekawsze, to może się skuszę.
OdpowiedzUsuńNa nadchodzące ciepłe dni to może być odpowiednia lektura :)
OdpowiedzUsuńDla relaksu całkiem możliwe, że kiedyś przeczytam. Tytuł i opis brzmią zadziornie i zachęcająco :)
OdpowiedzUsuńTakie lekkie książki połykam w każdej chwili, więc jeśli się na nią natknę przeczytam :)
OdpowiedzUsuńMoje-ukochane-czytadelka
Lubię takie klimaty więc myślę ze jak wpadnie mi w ręce przeczytam :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :)
http://poczytajmycos.blogspot.com/
lubie takie nie wymagające lektury ;D
OdpowiedzUsuńChyba nie będę szukać.
OdpowiedzUsuńOd czasu do czasu lubię sobie przeczytać lekką powieść.
OdpowiedzUsuńczasem fajnie coś lekkiego poczytać :P
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam od czasu do czasu przeczytać jakąś lekką lekturę, przy której mogę się zrelaksować i oderwać od stresujących sytuacji w życiu :))
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, czy by mi się spodobała - będę musiała poszukać tej książki :)
OdpowiedzUsuńBrzmi ciekawie! :)
OdpowiedzUsuńMam tę książkę na liście do przeczytania :)
OdpowiedzUsuńZachęciła mnie twoja recenzja do przeczytania tej książki. W niedalekiej przyszłości na pewno po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńwww.POUR-THE-MUSIC.blog.pl
www.Rebelle-K.blog.pl
To rzadko spotykane, że książka jest lekka i przyjemna, ale nie głupia :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie zainteresowałaś :) Czasami potrzebuję właśnie takiego "przerywnika", ale zazwyczaj takie książki są jednocześnie bardzo naiwne. Mam nadzieję, że wtym przypadku byłoby inaczej - tak, jak piszesz. Bardzo chętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com
ciekawa pozycja ;) tym bardziej mnie zainteresowala, bo juz niedlugo sama stane na wall street xD
OdpowiedzUsuńOd takich książek trzymam się raczej z daleka, ponieważ według mnie nic nie wprowadzają do mojego życia.
OdpowiedzUsuń